Tytuł posta może dla niektórych brzmieć nieco dwuznacznie, ale zawdzięczacie to tylko i wyłącznie Joasi. Bo Pipa, a właściwie Pipa Knot to temat 10 zadania makramowego, jakie dla nas przygotowała. Mnie osobiście pipa kojarzy się głównie z piwem, a konkretnie z beczką piwa, ale wiem, że niektórym inaczej ;) Oto banerek lekcji:
Węzełek ten podziwiam od dawna, ale dotąd nie zdecydowałam się na jego wypróbowanie. Widywałam go zarówno w wersji sznurkowej, jak i drucianej. Wspomniałam nawet o tym pod postem zadaniowym i odpowiedź Joasi zadziałała na mnie jako podpucha. Cóż, ja już tak mam, łatwo daję się podpuszczać. Przesyłka dotarła już w piątek, więc Tadam! Przedstawiam Wam nagrodę, która poleciała do Joasi za zwycięstwo w moim candy/konkursie urodzinowym.
Pierwszy powstał wisiorek. Węzełek wyplotłam z drutu 1 mm. Jednak drut ten jest dość twardy i sprężysty, więc pętelki nie chciały się ładnie układać, stale były jakieś takie rozczochrane. Dlatego postanowiłam ustabilizować je cienkim drucikiem (0,3 mm) za pomocą splotu wire wrapping. Nie jest idealnie, ale przynajmniej całość złapała pożądaną formę. Pośrodku zamocowałam kamyczek 10 mm.
Z górnej końcówki drutu wykręciłam pętelkę, która pełni funkcję krawatki. Sam wisiorek jest dość wydłużony, a dodawanie dodatkowej krawatki jeszcze by to spotęgowało. Wisiorek powiesiłam na średniej długości czarnym plecionym rzemyczku. Taki nośnik wydał mi się najodpowiedniejszy.
Wisiorek jest dość spory (ok. 3 x 5 cm), ale wbrew pozorom nie jest tak ciężki jak mogłoby się wydawać, niestety zapomniałam go zważyć.
Kolczyki wykonałam analogicznie, tylko z trochę cieńszego drutu (0,8 mm) i z mniejszą ilością zawinięć. Tu również konieczna była stabilizacja cieńszym drucikiem. Kulka w środku ma 6 mm i podobnie jak w wisiorku zamocowana jest "na sztywno" (czyli nie dynda się).
Powiesiłam je na miedzianych angielskich biglach - mam nadzieję, że Joasia nie jest na miedź uczulona. W razie czego bigle można wymienić.
Tym razem nie chciałam miedzi oksydować "na czarno", a tylko lekko ją przyciemnić.
Wypróbowałam więc w tym celu specjalną patynę do miedzi, którą zakupiłam już dawno temu i ciągle jeszcze czekała na swoje 5 minut. Osiągnięty efekt w pełni mnie zadowolił, jest dokładnie tak jak zaplanowałam.
Gotowy komplecik zapakowałam w pudełeczko wykonane według przepisu Beatki, jeśli go jeszcze nie znacie to serdecznie polecam :) i wysłałam do Joasi.
Ponieważ czas już najwyższy, więc czym prędzej idę rzucić się żabie na pożarcie.
Wypróbowałam więc w tym celu specjalną patynę do miedzi, którą zakupiłam już dawno temu i ciągle jeszcze czekała na swoje 5 minut. Osiągnięty efekt w pełni mnie zadowolił, jest dokładnie tak jak zaplanowałam.
Gotowy komplecik zapakowałam w pudełeczko wykonane według przepisu Beatki, jeśli go jeszcze nie znacie to serdecznie polecam :) i wysłałam do Joasi.
Ponieważ czas już najwyższy, więc czym prędzej idę rzucić się żabie na pożarcie.















































