Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty

piątek, października 30, 2015

Chainmaille - podstawowe sploty

Chainmaille - podstawowe sploty
Dziś zapraszam Was na ostatnią już część poradnika z podstaw techniki. Następne (jeśli będą) to będą dotyczyły już konkretnych splotów.
Sploty chainmaillowe dzielą się na tzw. "rodziny" (family), które wywodzą się przede wszystkim z uwarunkowań historycznych. Jednak podział ten nie jest jednoznaczny i można znaleźć wiele jego wersji. Jedno jest jednak pewne: dwie główne rodziny splotów, które mają wielowiekowe korzenie to: europejskie (European) i japońskie (Japanese). Reszta to już przede wszystkim różne hybrydy i warianty tych splotów. Niektórzy wyróżniają jeszcze rodzinę splotów perskich (Persian), inni spiralnych (Spiral). Znalazłam nawet takie "drzewo genealogiczne", ale należy go traktować raczej jako ciekawostkę:



1. Sploty europejskie:

Stworzenie tego rodzaju splotu przypisuje się Celtom (400 lat pne), później wykorzystali go Rzymianie. W większości są to sploty płaskie, z których można utworzyć praktycznie dowolną powierzchnię. Podstawowe sploty europejskie zbudowane są z ogniwek jednakowej wielkości połączonych ze sobą rzędami na przemian - jeden w jedną, drugi w drugą stronę. Jest to najczęściej spotykany rodzaj splotu i większości właśnie on kojarzy się z kolczugą. Nadal używa się go do produkcji ubrań ochronnych (np. rękawice rzeźnickie, czy "ubranka" zabezpieczające przed rekinami). Najpopularniejszym i jednocześnie najprostszym przedstawicielem tej rodziny jest splot European 4 in 1:


Te cyferki często spotykane jako uzupełnienie nazwy oznaczają ile ogniwek z iloma się łączy. W powyższym wzorze przez każde ogniwko przechodzą 4 inne. Dla porównania tak wygląda European 6 in 1:


Tutaj już przez każde ogniwko przechodzi aż 6 innych.
Do tej rodziny zalicza się również bardzo popularny w biżuterii splot bizantyjski, łuskę smoka (Dragonscale) i wiele innych.

2. Sploty japońskie:

Są równie stare jak europejskie, o ile nawet nie starsze (ponoć mają ok. 3000 lat). Tutaj mamy dwie wielkości ogniwek: większe ułożone są poziomo i połączone mniejszymi ułożonymi prostopadle do nich. Ogniwka najczęściej tworzą siatkę kwadratową (Japanese 4 in 1):


lub sześciokątną (Japanese 6 in 1):


To dwa najprostsze spośród splotów japońskich. Istnieje mnóstwo wariantów tych sieci. Podobno japońskich splotów jest więcej jak wszystkich pozostałych razem wziętych.

3. Wzory spiralne:

Często wyróżnia się je jako odrębną rodzinę, choć niektórzy łączą je z rodziną splotów europejskich. Ogniwka najczęściej tej samej wielkości są połączone ze sobą tak aby układały się zawsze w jedną stronę tworząc spiralę. Za pomocą splotów spiralnych wykonuje się najczęściej łańcuchy (np. Spiral 4 in 1): 



Albo pojedyncze elementy ozdobne (np. Mobius):




4. Sploty perskie:

Ta rodzina jest tworem sztucznym i raczej umownym. Często sploty perskie traktuje się po prostu jako wariant splotu europejskiego. Nie ma żadnych podstaw historycznych dla wyodrębnienia tej rodziny splotów - Persowie nie robili w ten sposób swoich pancerzy. Jednak niektórzy wyróżniają sploty perskie jako osobną rodzinę. Służą one głównie do wyplatania raczej solidnych łańcuchów. Najdelikatniejszy, w miarę płaski jest Half Persian 3 in 1:


Natomiast Full Persian 6 in 1 ma przekrój ośmiokątny (lub jak kto woli kwadratowy ze ściętymi rogami):



5. Hybrydy, warianty i modyfikacje:

Współcześnie bardzo często tworzy się nowe sploty w oparciu o cechy różnych rodzin. Czasem naprawdę trudno się w tym połapać. Na przykład dość podstawowy splot Helm Chain zaliczany jest do rodziny splotów europejskich, choć mnie on bardziej pasuje do japońskich:


Większość celtyckich plecionek to również hybrydy. Na przykład Celtic Star to wariacja splotu Europejskiego i Helm:


A Celtic Labirynt to: European+Helm+Japanese:


Wszystkie fotografie splotów pochodzą ze strony www.mailleartisans.org , która jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat chainmaillowych splotów i instrukcji ich wykonania. Każdemu, kto zamierza rozpocząć swoją przygodę z techniką chainmaille szczerze polecam te stronę.

Jeśli udało się Wam dobrnąć do końca, to gratuluję. Jednak to są tylko bardzo ogólne informacje. Jeśli macie ochotę nauczyć się wykonywania konkretnych splotów, to bardzo proszę o pozostawienie takiej informacji w komentarzach pod tym postem. Wydaje mi się, że najkorzystniejsza byłaby wspólna nauka, tak jak uczymy się makramy, decu czy frywolitki. Każdy miesiąc - inny splot, wtedy omówiłabym każdy znacznie dokładniej. Chciałabym jednak poznać również Waszą opinię na ten temat. Napiszcie też od którego miesiąca chciałybyście ewentualnie rozpocząć.
A więc, teraz czekam na Wasz ruch :)

czwartek, października 08, 2015

Chainmaille - podstawy techniki

Chainmaille - podstawy techniki
Wybaczcie, że musieliście tak długo czekać na kolejną część poradnika, ale nie dość, że wpadłam w dziurę czasoprzestrzenną (o czym pisałam w poprzednim poście), to jeszcze okazało się, że wykonanie zdjęć ilustracyjnych było znacznie trudniejsze jak przypuszczałam. Przede wszystkim mój aparat nie obsługuje samowyzwalacza w trybie makro i musiałam zatrudnić jakieś trzecie ręce, a to wcale nie takie proste. Na szczęście w końcu się udało ;-D
Ostatnio było: "co i czym", teraz będzie "jak". Wydawałoby się, że nic prostszego - zaginamy ogniwka i już. No, nie do końca. Dziś omówię podstawowe zasady obchodzenia się z ogniwkami, obowiązujące nie tylko w technice chainmaille.

Ale na początek wypadałoby przygotować miejsce pracy. Wprawdzie ogniwka okrągłe są tylko w jednej płaszczyźnie, ale i tak potrafią przeturlać się przez pół pokoju. Dlatego ja najczęściej używam maty do koralików, albo jeszcze lepiej tacki od tzw. "przenośnego miejsca pracy", to też mata tylko dodatkowo z burtami. Dawniej używałam po prostu zwykłej styropianowej tacki i też dawała radę. Kiedy mamy już podkładkę, to jeszcze musimy przygotować narzędzia i oczywiście ogniwka.
Kupując lub robiąc samemu ogniwka, dostajemy je do rąk najczęściej w takiej postaci:


Takie jakby niedomknięte... Wynika to z procesu produkcji - ogniwka otrzymujemy w wyniku rozcięcia sprężynki nawiniętej z drutu. Do wykonania plecionki chainmaille będziemy jednak potrzebować ogniwek otwartych lub zamkniętych (oczywiście w efekcie finalnym wszystkie będą zamknięte):


Aby otworzyć, bądź zamknąć takie ogniwko musimy je uchwycić po obu stronach rozcięcia. Najlepiej zrobić to za pomocą dwóch par szczypiec, w ten sposób:

 lub:

Na pierwszym zdjęciu widzicie mój ulubiony sposób -  zagięte szczypce trzymane "odwrotnie", na drugim są już zwykłe szerokie szczypce płaskie. Obie metody są dobre, to już zależy jak komu jest wygodniej. Ważne, żeby szczypce łapały jak największą część ogniwka, wtedy jest mniejsze ryzyko, że ono nam wyskoczy i się pokanceruje, no i żeby miały gładką powierzchnię, bez ząbków.
Druga metoda to przy pomocy krążka biżuteryjnego i jednych szczypiec. Tu miało być zdjęcie, ale mój krążek zapodział się gdzieś na tyle skutecznie, że go nie mogę znaleźć. Będę chyba musiała kupić drugi, a wtedy ten na 100% się znajdzie w jakimś najbardziej oczywistym miejscu. Póki co wyszperałam takie zdjęcie poglądowe w sieci:

Według mnie krążek przydaje się przede wszystkim na etapie wstępnego przygotowania ogniwek, bo kiedy już w plecionce łączymy ze sobą kilka ogniwek jednocześnie, to zwyczajnie nie ma miejsca do zastosowania krążka.

Jak już trzymamy stabilnie nasze ogniwko w szczypcach - możemy przystąpić do jego otwarcia (zamknięcia). Musimy to robić w ten sposób:


Tak jakbyśmy chcieli rozciągnąć (ścisnąć) sprężynkę z której zostało ono zrobione. Jak widzicie powtarzam ten ruch wielokrotnie bez uszczerbku dla ogniwka.
Natomiast kompletnie niedopuszczalne jest takie rozciąganie:


i takie ściskanie:


Te działania tylko deformują ogniwko. Dotyczy to nie tylko chainmaille, ale wszystkich "operacji" na ogniwkach.
Prawidłowo zamknięte ogniwko powinno wyglądać tak:


Końce drutu schodzą się dokładnie, tworząc jakby jedną linię, nie ma między nimi żadnej szpary. Ogniwko jest idealnie okrągłe i tworzy jedną płaszczyznę.
Możliwe są tylko minimalne korekty. Jeśli niedokładność w schodzeniu się końcówek jest rzędu ułamków milimetra (powiedzmy maksymalnie do 0,5 mm) to można to delikatnie skorygować podczas zaginania (odginania), ale z czuciem. Jeśli natomiast ta niezgodność jest większa, to takie ogniwko po prostu się do niczego nie nadaje (patrz zdjęcie w poprzedniej części poradnika).
Z kolei jeśli podczas zamykania ogniwko się nam "zwichruje", to nie jest to taki wielki problem. Wystarczy złapać go w szczypce, jak do otwierania i skrętnym ruchem delikatnie wyprostować - najlepiej kiedy miejsce styku schowa się nam wtedy w szczypcach. Sprawdzamy czy jest już proste i ewentualnie powtarzamy czynność do skutku, o tak:


Początkowo takie "zwichrowane" ogniwka będą pewnie pojawiały się dość często, ale nie należy się tym przejmować, w końcu praktyka czyni mistrza i szybko powinniście sobie z tym poradzić.
Może to wszystko wygląda dość skomplikowanie, ale to tylko na pierwszy rzut oka. Wystarczy trochę poćwiczyć i robi się łatwiej. Nie można jednak popadać w rutynę, bo w tej technice bardzo istotna jest staranność wykonania. W przypadku prostych plecionek ma to tylko znaczenie estetyczne, ale przy bardziej skomplikowanych wzorach małe niedokładności kumulują się i może się okazać, że w pewnym momencie kontynuowanie pracy stanie się niemożliwe.

Na koniec jeszcze słów parę na temat samych schematów. Przede wszystkim, jak już pisałam w części pierwszej znajdziemy je głównie w języku angielskim (a właściwie amerykańskim) wraz z ichnimi jednostkami. O przelicznikach już pisałam, ale trzeba o tym pamiętać. Często jest też tam napisane, żeby przygotować jakąś ilość ogniwek otwartych i jakąś zamkniętych. Takie wstępne przygotowanie części kółeczek, a czasami wręcz całych modułów znacznie przyspiesza pracę pod warunkiem, że mamy już dany splot opanowany. Jeżeli dopiero zaczynamy się go uczyć, to czasem potrafi ją znacznie skomplikować, a co za tym idzie i spowolnić. Dlatego na samym początku warto sobie odpuścić i wpinać mozolnie po jednym kółeczku.
Drugą sprawą jest samo rozpoczęcie pracy. Niektóre sploty, które są w sumie bardzo proste w wykonaniu potrafią sprawić ogromne kłopoty przy ich rozpoczęciu, przykładem dobrze ilustrującym ten problem jest splot Half Persian 4 in 1 - bardzo łatwy splot, który paskudnie się zaczyna. Aby sobie z tym poradzić stosuje się różne sztuczki. Czasem wystarczy na początku łańcuszka zaczepić spinacz biurowy, lub kawałek drucika, czasem początek pracy można przykleić taśmą do podłoża, aby ogniwka się nie przemieszczały, można je też spiąć klamerką (w celu jak poprzednio).

Na tym zakończę dzisiejszy temat. W kolejnej części omówię podstawowe rodzaje chainmaillowych splotów i jeśli chodzi o podstawy to będzie koniec. Ewentualny ciąg dalszy zależy już tylko od Was. Jeśli nadal macie ochotę na wspólna naukę, to pociągnę to dalej. Jednak jak dotąd tylko jedna osoba - Ania (Sowiarnia) zadeklarowała chęć nauki. Mam nadzieję, że winę za to ponosi tylko sezon wakacyjny i teraz się to zmieni. Tym co przegapili, przypominam, że pierwsza część poradnika poświęcona była materiałom i narzędziom wykorzystywanym w technice chainmaille, a znajdziecie ją tutaj.

sobota, sierpnia 22, 2015

Chainmaille - co to jest i czym się to je?

Chainmaille - co to jest i czym się to je?
Zgodnie z obietnicą spróbuję przybliżyć Wam tajniki techniki zwanej chainmaille.
Jest to technika stara jak świat, jej korzenie tkwią w Starożytności. Służyła rycerstwu do ochrony ciała przed bronią wroga - czyli do wyrobu czegoś w rodzaju starożytnej kamizelki kuloodpornej - kolczugi inaczej określanej mianem pancerza kolczego. Określenie Chain maille oznacza w języku angielskim po prostu kolczugę. Nie udało mi się znaleźć informacji kto i kiedy po raz pierwszy zaczął wykonywać ozdoby w tej technice, ale podejrzewam, że było to równie dawno. Prawdziwy renesans technik kolczych nastąpił pod koniec XX wieku wraz z modą na bractwa rycerskie.


Ciekawostka - kolcze metalowe rękawice wykorzystywane są współcześnie jako ubiór BHP przez osoby pracujące przy niektórych, wyjątkowo ostrych urządzeniach tnących :)

Rękawice metalowe dla rzeźników

Ale nas interesuje w tym momencie głównie zastosowanie chainmaille w biżuterii.
W poniższym opracowaniu nie znajdziecie żadnych tutoriali ani schematów. Znajdziecie natomiast garść podstawowych informacji, bez których trudno zacząć zabawę z kółeczkami. Pamiętam, że kiedy zainteresowałam się tą techniką (jakieś 5 lat temu) to znalezienie jakiejkolwiek informacji na temat wymagało wielogodzinnego przeszukiwania sieci, a i tak niewiele udawało się znaleźć, w dodatku tylko po angielsku. Samodzielne dojście do tych oczywistości, które przedstawiam poniżej zajęło mi około roku prób i błędów.
Teraz proszę, zróbcie sobie duży kubek kawusi, albo herbatki, może też jakąś kanapeczkę, bo czytanie zajmie Wam trochę czasu.
Gotowi? A więc, zaczynamy!

1. Materiały:

Oczywiście podstawowym materiałem wykorzystywanym w chainmaille są metalowe ogniwka, które mogą być wykonane praktycznie z każdego rodzaju metalu. Jednak nie każde ogniwko się do tego nadaje. Te właściwe określane są jako "otwarte" lub "pojedyncze". Są to po prostu rozcięte kółeczka. Nie mogą to być tzw "sprężynki". Od jakości ogniwek zależy nie tylko efekt końcowy, ale również łatwość (lub nie) wykonywania plecionki. Ważne są dwie rzeczy: aby ogniwka trzymały rozmiar i kształt (czyli żeby wszystkie użyte do danego projektu były rzeczywiście jednakowe i okrągłe), bo inaczej może się nam w ogóle nie udać połączyć ich w całość. Drugą sprawą jest sposób w jaki zostały rozcięte - to jednak ma wpływ w zasadzie tylko na estetykę projektu.
Oto ogniwka idealne:
(zdjęcie pochodzi z oferty amerykańskiego sklepu z ogniwkami: The Ring Lord)

A takie z kolei się do niczego nie nadają:


Jak możecie zauważyć na pierwszym zdjęciu rzaz, czyli linia przecięcia kółeczek jest równiuteńka, a po ich zamknięciu końcówki schodzą się idealnie. Efekt taki można uzyskać tylko rozcinając ogniwka piłką włosową. Z kolei na drugim zdjęciu nie dość, że kółeczka rozcinane były obcinaczkami do drutu, to jeszcze ich końce zachodzą na siebie. Takich ogniwek nie da się prawidłowo zamknąć, bo jeśli nawet zetkniemy końce drutu, to kółeczka nie będą okrągłe i w dodatku różnej wielkości.
Ogniwka idealne, takie jak na pierwszym zdjęciu są właściwie w Polsce nieosiągalne, a w każdym razie w bardzo ograniczonym zakresie. Można sobie takie samemu zrobić, ale jest to kupa roboty i na początek zdecydowanie odradzam. Jakby się jednak ktoś uparł, to polecam zajrzeć tutaj, gdzie znajdziecie co nieco informacji na ten temat.
Jak w każdej sytuacji tak i w tym przypadku można osiągnąć kompromis. Oto "złoty środek":


Te ogniwka są cięte maszynowo. Może cięcie nie jest tak idealne, jak spod piłki, ale końcówki dobrze dochodzą do siebie nie zniekształcając kółeczek. Prawie wszystkie prace pokazywane dotąd przeze mnie zostały wykonane z takich właśnie ogniwek. Najważniejsze, że są one dostępne w większości polskich sklepów z półfabrykatami do biżuterii i mają przystępną cenę. Nie podam tutaj żadnych konkretnych adresów, jednak gdyby ktoś chciał, to mogę służyć takowymi, tyle że w prywatnej wiadomości.
Oprócz metalowych ogniwek używamy też czasem różnego rodzaju koralików, zawieszek i ozdobnych kółeczek z innych materiałów. Oczywiście potrzebne będą też zapięcia, bigle do kolczyków, szpilki do koralików itp.
Skoro już wiemy jakich kółeczek szukać, to teraz musimy jeszcze się dowiedzieć jakiej one mają być wielkości...

2. Wymiary:

Jest to bardzo istotny element i wbrew pozorom dość skomplikowany. Wszystko przez to, że prawie wszystkie poradniki, schematy i turoriale pochodzą z USA, a tam używają bardzo dziwnych jednostek (jakieś cale, stopy, uncje, brrr). Przeliczanie ich na bardziej swojskie milimetry czasem doprowadza mnie do rozpaczy. Dlatego zgromadziłam całkiem pokaźny zbiór różnych tabelek mających to ułatwić.
1. Podstawowym parametrem używanym w chainmaillu jest współczynnik proporcji "Aspect Ratio", czyli w skrócie AR. W przypadku splotów wykorzystujących tylko jeden rodzaj (rozmiar) ogniwek, lub różne wielkości, ale wykonane z takiego samego drutu - jest to jedyny istotny parametr. Otrzymamy go (uwaga matematyka!) dzieląc wewnętrzną średnicę kółeczka (ID) przez grubość drutu, z którego jest wykonane (WD), czyli: AR=ID/WD. Oczywiście do obliczeń wymiary te muszą być podane w tych samych jednostkach.
2. Kolejnym parametrem jest wewnętrzna średnica ogniwka. "Inner Diameter" czyli ID.
Uwaga! Wszystkie amerykańskie sklepy specjalizujące się w materiałach do chainmaille i poradniki podają zawsze właśnie ten wymiar (oczywiście w calach, a raczej jego ułamkach), natomiast u nas w sklepach podawana jest zazwyczaj średnica zewnętrzna! Dlatego przed zakupem ogniwek trzeba się upewnić który to z tych wymiarów.
3. Grubość drutu, z którego wykonane są ogniwka. "Wire Diameter" czyli WD. Tutaj dopiero jest pomieszanie z poplątaniem! U nas określa się to w milimetrach, ale "w świecie" obowiązuje jednostka "gauge" (obliczana na trochę podobnej zasadzie jak kaliber). Ale żeby nie było zbyt prosto to gauge (podobnie jak mila) nie jest jedno. I tak mamy SWG i AWG, które co nieco się od siebie różnią. Trochę dokładniej opisał ten paradoks "kolega po fachu" - Krzysiek Kamieński więc jeśli macie siłę i ochotę to znajdziecie to tutaj. Najgorsze jest to, że czasem nie jest jednoznacznie określone, które "gauge" jest podane (SWG czy AWG) i trzeba się domyślać. Odnoszę wrażenie, że nawet amerykańskie źródła często mylą te dwie jednostki trzeba się posiłkować jeszcze innymi danymi, aby obliczyć faktyczną grubość drutu. Oto tabelka, w której są one porównane w przeliczeniu na milimetry:

(tabelkę podkradłam od Krzyśka, o stąd)

I jeszcze trochę obszerniejsze przeliczenie gauge na cale i milimetry:

(niestety nie pamiętam źródła)

4. Ostatni z wymiarów, który czasem może się przydać to średnica zewnętrzna ogniwka "Outside Diameter", czyli OD. W instrukcjach wykonania plecionek tylko sporadycznie się pojawia. Zawsze można ją sobie obliczyć mając dowolne dwa z wcześniej opisanych parametrów.

Na koniec jeszcze jedna tabelka. To już moje dzieło. Zestawiłam w niej w zasadzie wszystkie opisane wcześniej parametry i bardzo mi się przydaje w pracy z ogniwkami:


Najczęściej wykorzystywane ogniwka wykonane są z drutu 0,8 - 1,2 mm , a ich współczynnik AR mieści się w przedziale 3-5

3. Narzędzia:

W chainmaille nic nie zdziała się gołymi rękami. Potrzebne są stosowne narzędzia. Najczęściej działa się dwoma parami szczypiec - jedne do prawej ręki, drugie do lewej. Nie ma jakiegoś specjalnego modelu, a przynajmniej ja się z takim nie spotkałam. Ważne aby miały gładką, płaską powierzchnię (bez ząbków) i były dość szerokie. Im większą część ogniwka uda się nam złapać przy zaginaniu/odginaniu, tym mniejsze ryzyko, że pokaleczymy drut, z którego są zrobione. Dlatego raczej odpadają kombinerki oraz bociany, szczególnie okrągłe. Takie zdecydowanie odradzam:


 Ja najchętniej używam takich:


Ale równie dobre są takie:


Do delikatniejszych drutów (np. aluminiowych) lub pokrytych różnymi powłokami można też zastosować specjalne szczypce do wrappingu powleczone nylonem:

(zdjęcie pochodzi stąd)

Można też swoje ulubione szczypce potraktować specjalnym preparatem, czymś w rodzaju gumy w płynie. Kilka firm produkuje coś takiego. Niestety jeszcze nie zdecydowałam się na jego zakup, więc mam wiedzę tylko teoretyczną na ten temat.

Są też takie specjalne "pierścionki" do zaginania ogniwek. Nazywa się to "krążek biżuteryjny", a wygląda tak (niestety posiałam gdzieś swój egzemplarz, więc zdjęcie "sklepowe"):

(zdjęcie pochodzi stąd)

Pierścień ma 4 szczeliny różnej szerokości, przystosowane do różnej grubości drutów. Zakłada się go na palec jak naparstek. Takie urządzonko może zastąpić jedne ze szczypiec. Jednak z doświadczenia wiem, że przydaje on głównie przy zaginaniu/odginaniu pustych ogniwek, kiedy mamy dostęp do dość dużej ich części. Zajmę się tym dokładniej przy omawianiu techniki (pod warunkiem, że znajdę swój krążek).

Kolejnym przydatnym urządzeniem jest suwmiarka, najlepiej elektroniczna - w chainmaille dużą role odgrywa precyzja, a nasze sklepy nie zawsze podają dokładne wymiary.

Jeśli zamierzamy urozmaicić naszą pracę koralikami, to przydadzą się również okrągłe szczypce do wykręcenia loopika i obcinaczka do odcięcia nadmiaru drutu.

No i wreszcie dla ambitnych: aby samodzielnie ukręcić ogniwka będziemy potrzebować: drut, mandrylę, czyli trzpień do nawinięcia drutu o średnicy odpowiadającej żądanemu ID naszych ogniwek (można ją zamontować w wiertarce) i piłkę włosową z bardzo cienkim brzeszczotem do metalu. Na ten temat nie będę się jednak rozwodzić, bo jak już pisałam nie polecam tej zabawy początkującym i sama unikam jej jak ognia.

Widzę, że zrobił mi się już całkiem pokaźny elaborat, dlatego w tym miejscu zakończę pierwszą część mojego poradnika.
Udało się Wam dotrwać do końca? Macie ochotę na więcej? Jeśli tak, to w kolejnej części postaram się omówić podstawy techniki. A póki co, jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości to pytajcie - odpowiem na wszystkie bez wyjątku :)
Copyright © Z kociołka czarownicy , Blogger