Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aukcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aukcja. Pokaż wszystkie posty

piątek, lutego 01, 2019

WOŚPowo

WOŚPowo
Ups... zgapiłam się. Ten post miałam wrzucić jak tylko ukaże się aukcja, tym czasem aukcja już dawno zakończona. Ale i tak Wam pokażę.

Otóż postanowiłam się włączyć w tegoroczną akcję Biżuteryjek dla WOŚP. Przypadło mi w udziale wykonanie bazy alternatywnej do bransoletki Tokio. Oczywiście w technice chainmaille.


To najzwyklejsza Byzantine, ale z dodatkowymi kółeczkami po bokach.


Kółeczka służą oczywiście do przypięcia charmsa, a że rozmieszczone są one na całej długości bransoletki, to można go sobie przypiąć w dowolnym miejscu.

Zdjęcie podkradzione ze strony aukcji

Po dyskusjach i konsultacjach historycznych grupa wykonująca bransoletkę podjęła decyzję, że będzie to stare Tokio, czyli Edo. Wiąże się z tym kolorystyka oparta o wszystkie odcienie indygo. Dlatego do obowiązującego w tym projekcie srebra dodałam jeszcze niebieski akcent, a raczej granatowy.


Jednak w przeważającej większości bransoletka wykonana jest ze srebra.


To moje pierwsze chainmaille ze srebra i muszę przyznać, że z żadnym metalem nie pracuje się tak komfortowo, jak ze srebrem. Zresztą zauważam to nie po raz pierwszy. Granatowe ogniwka to anodyzowane aluminium.


Wszystkie wykorzystane ogniwka są oczywiście własnej produkcji. Wycięłam je z drutu grubości 1 mm, a ich średnica zewnętrzna to 5,5 mm, AR=3,5. Srebrnych ogniwek jest 185 sztuk i zużyłam na nie ok. 3 m drutu. Granatowe to tylko niewielki dodatek w liczbie 24 szt.


Bransoletka została lekko zoksydowana i starannie przetarta.


Jest jeszcze jedna cecha, która odróżnia srebro od zazwyczaj używanych przeze mnie materiałów. Srebro jest ciężkie. Oczywiście okazało się, że sobie tego nie zapisałam, ale wydaje mi się, że bransoletka ważyła ok 20 gramów.


Jak to zazwyczaj bywa w WOŚPowych projektach, cała bransoletka składała się z bogatej bazy głównej, 5 srebrnych charmsów i bazy alternatywnej. Wszystko zapakowane w specjalnie przygotowane ozdobne drewniane pudełko. W wykonaniu całości uczestniczyło 9 par zdolnych rączek. A to mój skromny wkład.


Cały zestaw został wystawiony na aukcji przez Biżuterykji dla WOŚP. Jak już wspomniałam na początku aukcja ta dawno się zakończyła. Udało się osiągnąć powalającą kwotę 1675 złotych. 
Warto zajrzeć na stronę aukcji, są tam przedstawione wszystkie elementy bransoletki wraz z prezentacją ich twórczyń. Nie wiem jak długo Allegro przechowuje zakończone aukcje, ale póki co link działa.



PS. Przypominam o konkursie (patrz poprzedni post).

poniedziałek, maja 28, 2018

Ten post powinien był ukazać się w ubiegłym tygodniu, ale się nie wyrobiłam. W zeszły czwartek ukazał się mój najnowszy tutorial na blogu Pasart. Tym razem wzięłam w obroty Romanova i pokazałam jak zrobić pasujący do bizantyjskiej bransoletki komplecik: kolczyki i wisiorek.


Kolczyki wykonałam klasycznym Romanovem, wykorzystując ten sam zestaw ogniwek, co przy bransoletce, czyli czarne i złote (KC Gold) w rozmiarze 5/0,9 mm.


W środku umieściłam 6 mm kulkę złotego hematytu.


Całość zawiesiłam na otwartych biglach KC Gold.


Do tego zrobiłam wisiorek splotem, który czasem nazywam "podwójnym Romanovem", choć prawdę powiedziawszy z Romanovem ma on niewiele wspólnego.


To po prostu 4-elementowy Byzantine zamknięty w kółko, z 8 mm kulką hematytu w środku.


Wisiorek powiesiłam na dość grubym łańcuszku KC Gold.


Całość prezentuje się bardzo elegancko.


Ten komplecik postanowiłam wystawić na aukcji charytatywnej. Dochód z niej ma wspomóc rehabilitację Lilianny, córki naszej blogowej koleżanki Renatki. Komplecik można wylicytować tutaj.


Na aukcję trafiła również bransoletka z poprzedniego tutorialu. Można ją licytować tutaj.


Dla Lili można wylicytować też sporo innych fantów, oto wszystkie aukcje. Was również zapraszam do pomocy. Można coś kupić, można też coś wystawić.

piątek, września 01, 2017

Jeszcze jedna aukcja

Jeszcze jedna aukcja
Pamiętacie bransoletkę sweetpea, która została wylicytowana na aukcji dla poszkodowanych w nawałnicach? Otóż, kiedy licytacja ładnie się rozwinęła postanowiłam dorzucić do niej kolczyki. Jednak osoba, która wygrała licytację zaproponowała, żeby nie wysyłać jej tych kolczyków, tylko przeznaczyć je na inną aukcję.
Tak więc wzbogaciłam je o kilka fasetowanych jadeitów i można je już licytować tutaj. Oto one:


Kolczyki wykonałam z bright aluminium, sztyfty są ze stali chirurgicznej.


Pomiędzy czterema pojedynczymi elementami splotu Sweetpea umieściłam niewielkie (6 mm) fasetowane zielone jadeity.


Kolczyki są długie, bo mają aż 8 cm, ale dzięki zastosowaniu aluminium ich waga jest znikoma - jeden kolczyk to tylko 2,7 grama; w uchu nie będzie nawet czuć  😉.


Spodobało mi się takie połączenie tego splotu z kamyczkami, więc pewnie będą kolejne próby. Może bransoletka?


A póki co zapraszam do licytacji 😀.



poniedziałek, sierpnia 21, 2017

Brązowe kaskady

Brązowe kaskady
Kolczyki, które dziś chcę pokazać nie powstały przypadkowo, ale na razie o tym nie mogę nic powiedzieć. Pewnie czekałyby jeszcze na publikację, gdyby nie to, że postanowiłam je przeznaczyć na aukcję. Aukcja ta to: "Pomoc dla Tucholi i Woziwody", a kolczyki można licytować tutaj.


Wykonałam je z brązu i perełek seashell.


Muszę się Wam przyznać, że ten wzór był jednym z pierwszych chainmaillowych, które mnie zachwyciły i że jedna z moich pierwszych większych prac to był komplet wykonany właśnie według tego wzoru. Ale o nim opowiem może przy innej okazji.


Te kolczyki wykonane są splotem Euro 4 in 1, który zawieszony jest na Mobiusku.


Wnętrze Mobiuska i brzegi plecionki zdobią malutkie perełki seashell (4 i 6 mm).


Wzór jest prosty, ale efektowny.


Wykorzystałam ogniwka z brązu w rozmiarach: WD = 0,8 mm, ID = 3,5 mm (AR = 4,4) na Euro i WD = 1 mm, ID = 9 mm (AR = 9) na Mobiuska.


Kolczyki może wyglądają bogato, ale w rzeczywistości są bardzo subtelne.


Ich długość to 4 cm + bigiel (z biglem niecałe 6 cm), szerokość maksymalna w zwisie 1,5 cm (po rozłożeniu na płasko są trochę szersze). Są też dość lekkie jak na brąz, bo to raptem 3,6 g każdy.


Kolczyki okazały się wyjątkowo niefotogeniczne. Dawno się tyle nie naklęłam przy robieniu zdjęć. Mój aparat kompletnie głupiał przy nich. Zarówno w świetle dziennym, jak i  w namiocie. Najgorzej było ze zdjęciami na czarnym tle. Mój aparat nie ma możliwości ręcznego ustawienia przysłony i uparł się, że są za ciemne, więc notorycznie mi je prześwietlał. Wrrrr! No przecież nie będę kupować lustrzanki! A może jednak? Jednak nie, na pewno nie w najbliższej przyszłości.
Copyright © Z kociołka czarownicy , Blogger