Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwiazda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, września 28, 2017

Czerwony z niebieskim

Czerwony z niebieskim
Może to i odważne połączenie, ale ja go bardzo lubię.
Kiedy byłam młodsza (odrobinę) to skompletowałam sobie całe wyposażenie na narty w kolorach czerwono-granatowych. Oczywiście wszystko własnej produkcji: od spodni narciarskich, przez swetry, rękawiczki, do plecaka na buty i pokrowca na narty. Szaleństwo nie? Ale nie wyglądało nawet tak źle.
Jakiś czas temu pokazywałam też komplecik w stylu nepalskim jaki sobie zrobiłam z użyciem czerwonego korala i niebieskiego turkusu. Zresztą to zamiłowanie jest najwyraźniej dziedziczne, bo moja córka kiedyś też wybrała sobie taką kolorystykę na prezent ode mnie.
Nic więc dziwnego, że kiedy Danusia zaproponowała nam cztery warianty kolorystyczne do wyboru, to nie wahałam się ani przez chwilę.


Mój wybór to: czerwony z niebieskim. Ale najpierw banerek:


Ten komplet powstał już dość dawno, ale ciągle nie było czasu, albo pogody, żeby porobić zdjęcia.


Pierwszy powstał naszyjnik. Nie jestem pewna, ale chyba go jeszcze nie pokazywałam. Jest to owoc poszukiwań pentagramu idealnego na kalendarzowy konkurs R-S, inspiracja Maroko.
W centrum znajduje się czerwony kryształek Rivoli ubrany w srebrne ogniwka z bright aluminium. Wokół niego próbowałam zbudować pentagram, używając do tego tychże ogniwek, splotu bizantyjskiego i niebieskich jadeitów. Wyszła gwiazda, niewątpliwie, ale komisja złożona z moich córek orzekła, że to jednak nie jest pentagram, dlatego do konkursu zrobiłam inny.


Po odpowiedno długim okresie leżakowania dopięłam mu krawatkę ze stali chirurgicznej i takiż łańcuszek. Rozpiętość gwiazdy to ok. 5 cm, łańcuszek jest długi - jakieś 60 cm + 5 cm przedłużki. Całość waży niecałe 18 gramów, ach to aluminium 😁.


Kolczyki do kompletu oczywiście musiały być. Zrobiłam więc zwykłe klasyczne Romanovy z niebieskim jadeitem w środku i podwieszoną czerwoną szklaną kropelką. Bigle otwarte ze stali chirurgicznej.


Kolczyki mają ok 3 cm długości + bigiel (razem prawie 5 cm), 1,6 cm szerokości i ważą niewiele ponad 2 gramy każdy.


Chciałam, żeby nie były zbyt duże, ale zachowały charakter wisiora.


Jeszcze na ekspozytorze. Tu ze względów praktycznych łańcuszek mocno skrócony, ale w rzeczywistości jest dość długi


Dziś nie mam zbyt wielu zdjęć, ale to zasługa mojego "pomocnika". Za to mam dla Was historyjkę obrazkową. Od jakiegoś czasu mam spory kłopot z robieniem zdjęć, bo jak się tylko rozłożę na stole tarasowym, to...

Właśnie wlazłem na kolana i mruczę. Że jej się ręka od tego trzęsie? A to już nie mój problem. Ale zaraz, co tam się błyszczy na stole?

No daj spokój, jak to mam nie zasłaniać?

A ciekawe co trzyma w tym pudełku?

Czy to czasem nie nadaje się do zjedzenia?
No i tyle miałam z sesji zdjęciowej. KTOŚ tu jest ważniejszy. Podobno.

I jeszcze na koniec pytanko do Szefowej. Wiem, że miało być nie więcej jak 10% kolorów dodatkowych, a tu tyle srebra... W wyzwaniach biżuteryjnych zawsze ten "budulcowy" metal traktowany był jako kolor neutralny, dlatego początkowo w ogóle nie brałam go pod uwagę. Ale jeśli uznasz, że jednak nie spełniłam wymagań, to może spróbuję jeszcze coś wymyślić...
Póki co jednak lecę do Stefana. Może nie wypluje?

środa, grudnia 28, 2016

Zasypało na biało...

Zasypało na biało...
Na początku chciałam Wam bardzo podziękować za wszystkie życzenia jakie dostałam od Was w komentarzach. Wybaczcie, że nie odpowiadałam na na nie na bieżąco, ale przez ostanie dni nie miałam nawet siły otworzyć laptopa. Ale już wracam na stare tory, więc do rzeczy.

Niestety natura znowu zafundowała nam Święta "po wodzie", a co to za Święta bez śniegu? Ten, który Wam dzisiaj pokażę na pewno nie stopnieje.
A wszystko przez Danutkę, która zażyczyła sobie na grudzień "roztańczoną śnieżynkę":


I całe szczęście, bo gdyby miał to być jakiś inny temat, to chyba musiałabym się poddać. Ostatnie dwa miesiące mijającego roku minęły mi pod znakiem szydełkowych ozdób na choinkę i to w wymiarze znacznie obszerniejszym, jak początkowo przypuszczałam. A dwie trzecie grudnia spędziłam dziergając to, co za chwilę zobaczycie. Tak więc nie będę oryginalna i znowu pokażę prawie to samo co ostatnio.
Moja koleżanka, kiedy zobaczyła jak dziergam swoje bombki przypomniała sobie, że kiedyś zamarzyła się jej choinka cała w szydełkowych białych aniołkach. Skończyło się na zamówieniu na 20 aniołków i 20 śnieżynek. Musiałam ostro przyspieszyć, żeby zdążyć zdążyć z nimi do Świąt. Skończyłam na czas, a czemu pokazuję je dopiero dzisiaj? Bo bardzo zależało mi na tym, żeby zaprezentować je w miejscu docelowym, czyli na choince. Wczoraj dostałam zdjęcia:


Aniołki miały być całe białe, mocno usztywnione i wszystkie jednakowe. Jednak trudno jej było zdecydować się jakie mają mieć skrzydełka, dlatego ostatecznie są ich dwa rodzaje. Spódniczki są identyczne u wszystkich. Oto cała armia:


I z bliska. Aniołek nr 1:


i nr 2:


Do tego miały być śnieżynki. Również całe białe i wszystkie jednakowe. Proszę jak zaśnieżyło:


I jeszcze z bliska:


Wzór na śnieżynkę i pierwsze ze skrzydełek podprowadziłam od Efkiraj. Dziękuję Ewuniu. Drugie skrzydełka znalazłam gdzieś na Pintereście, a reszta to już moja radosna twórczość. 
Jeszcze jedno zbliżenie na choinkę:


Powinnam jeszcze napisać coś na temat mojego stosunku do bieli. Nie jest to mój ulubiony kolor, na co dzień zdecydowanie wolę cieplejsze odcienie jak ecru lub krem (nawet jeśli jest to tylko niewielki dodatek), ale na zielonym igliwiu choinki żaden kolor nie prezentuje się tak dobrze jak śnieżna biel.
Danusiu, mam nadzieję, że Stefan jeszcze nie ma niestrawności i przełknie kolejną porcję ozdób choinkowych. Jako pierwsze zamieściłam zdjęcie całej choinki, ale jeśli uznasz, że za mało widać na nim moich "śnieżynek" to wybierz inne do kolażu.

To już mój ostatni post w tym roku, dlatego chciałam życzyć Wam wszystkim:

(grafika pochodzi stąd)

Do zobaczenia "za rok"!

czwartek, grudnia 15, 2016

Na ostatnią chwilę

Na ostatnią chwilę
Jak już wspominałam oprócz choinkowych kolczyków powstało jeszcze co nieco innych świątecznych chainmailli. Miałam pomysł taki, żeby zrobić sobie jakąś małą choineczkę (choćby z kartonu) i zawiesić na niej miniaturowe chainmaillowe ozdoby. Miałyby one wszystkie być na karabińczykach lub tp, żeby mogły służyć również w innych celach, np. jako zawieszki do torebki, czy kurtki. Może jeszcze uda mi się zrobić taką choinkę, może nawet przed Świętami, ale na pewno do żabki już z tym nie zdążę. Dlatego dziś na szybko pokazuję te ozdoby, które udało mi się do tej pory wykonać.


Tak się jakoś złożyło, że w tym miesiącu jestem zdecydowanie do tyłu i w dodatku we wszystkim, co sobie umyśliłam uprzedza mnie Hubert. Najpierw szyszki, potem gwiazdki... Ale i tak pokażę Wam moje.
Zacznę od szyszuni. Jak już pisałam jest tylko jedna, bo brakło mi ogniwek, a uparłam się na właśnie taką kolorystykę.


Swoje poszukiwania szyszki idealnej rozpoczęłam od takiego samego zestawu ogniwek (rozmiarów znaczy się), jakich używałam do bransoletek ze smoczej łuski (choćby tych) i okazało się, że dalej już szukać nie muszę, bo właśnie znalazłam :) Są to ogniwka ze stopu żelaza WD = 1 mm w rozmiarach (OD) = 8 i 6 mm. W przypadku mojej szyszki te większe są w kolorze miedzi, a mniejsze złotym.
Ciekawe zjawisko: kiedy pokazywałam ją rodzinie, to prawie wszyscy od razu zobaczyli w niej szyszkę oprócz mojej średniej córki. Ona najpierw zobaczyła smocze jajo, a dopiero potem szyszkę. Cóż, wzór ten występuje w sieci pod tymi właśnie dwoma nazwami: Pine Cone i Dragon Egg.
Szyszunia pojawi się jeszcze u mnie pewnie nie raz, ale to już na pewno po Świętach.


Szyszka jest niewielka ma ok 2 cm długości i 1,7 cm średnicy.

Teraz kolej na gwiazdki.
Pierwsza powstała taka okazała z przeznaczeniem na czubek choinki. Wzór podpatrzyłam gdzieś w czeluściach internetu. Muszę przyznać, że na ekranie wyglądała lepiej niż w realu. Może rozmiary ogniwek nie są idealnie dobrane, ale czas (a raczej jego brak) nie pozwolił na dłuższe poszukiwania.


Wykorzystałam do niej najmniejszy rozmiar akrylowych kolców (22 mm) i ogniwka metalowe w rozmiarach: WD = 1,2 mm, OD = 12 mm oraz WD = 1 mm, OD = 10, 8 i 6 mm. Wzór to bardzo wolna interpretacja Byzantine.
Cała konstrukcja jest odrobinę zbyt luźna, ale z posiadanych aktualnie zasobów nic lepszego nie zrobię.
Rozpiętość tej gwiazdy to ok. 5,5 cm.

Kolejne gwiazdki to już prawdziwe miniaturki. Te również powstały na bazie splotu bizantyjskiego, ale tu jest to już znacznie lepiej widoczne. Zrobiłam dwa wzory, które różnią się tylko sposobem zamocowania ostatnich ogniwek. W obu przypadkach zaczynamy od pięciu połówek Byzantine zamkniętych na większym centralnym ogniwku.
W pierwszym z nich w środek każdego elementu półbizantyjskiego wpinamy jeszcze jedno trochę większe ogniwko, które tworzy czubek ramienia gwiazdki:
Zrobiłam dwie wersje: "żelazną": WD = 1 mm, OD = 7, 6 i 5 mm.


Ta gwiazdka ma ok 18 mm.


I drugą kolorową: WD = 1 mm, OD = 6 mm + WD = 0,8 mm, ID - 2,8 mm + WD = 1 mm, ID - 3,6 mm.


Gwiazdka mniejsza, ok 15 mm.


Drugi wzór to ten sam, który pokazał Hubert. Tutaj ostatnie ogniwko (lub dwa, jak u mnie) spina ze sobą dwa sąsiednie elementy bizantyjskie. Gwiazdki idealnie trzymają kształt. Moje są w całości wykonane z amerykańskich aluminiowych ogniwek. W środku WD = 1,2 mm, ID = 6,65 mm; a cała widoczna część to WD = 0,8 mm, ID = 2,8 mm. Gwiazdeczki malutkie: raptem 17 mm. Kolorki świąteczne:


Jak choinka, to oczywiście nie mogło zabraknąć też bombki.


Najmniejszą z możliwych szklaną bombeczkę oplotłam zbrojką z Euro 4 in 1. Ogniwka to: WD = 0,75; OD = 5,15; ID = 3,65; AR = 4,86; kolor srebrny.
Na dole wszystkie ogniwka złapałam w jedno większe (8 mm), a u góry zrobiłam dodatkowy rządek splotem Euro 6 in 1. Pasuje jak ulał. Średnica ubranej bombeczki to 2,5 cm.

Spróbowałam też zrobić wianuszek, taki jak na banerku. Nawet zrobiłam, ale nie jestem z niego zadowolona. Mimo wszystko go pokażę:


Jest to po prostu kawałek splotu Helm połączony w kółko, do tego dopięta "kokardka". Niestety ten zestaw ogniwek użytych przeze mnie jest trochę zbyt luźny i  wianuszek nie trzyma kształtu. Niby żaden problem, ale nie starczyło mi czasu na dalsze poszukiwania.

Jeszcze na koniec zdjęcie rodzinne na choince zastępczej. Kiedyś były etykiety zastępcze (pamiętacie?), to ja mam choinkę zastępczą ;)


No i oczywiście banerek lekcji 12:



Copyright © Z kociołka czarownicy , Blogger