Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

środa, kwietnia 12, 2017

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!
Dziś wpadam tylko na chwilkę. Przede wszystkim chciałam życzyć Wam:



A poza tym mam komunikat dla chainmaillowiczów.
Niewiele nas zostało na placu boju. Piszecie, że nie macie czasu, że nie zdążycie. Jednak bez Was ta zabawa nie ma sensu. Dlatego mając nadzieję, że to jednak stan przejściowy postanowiłam trochę zmienić reguły gry. Niebawem żabka miała się pojawić przy lekcji 17, ale się nie pojawi, to znaczy jeszcze nie teraz. Uznałam, że Spiral to naprawdę fajny splot i szkoda by było, gdyby nie udało się Wam pokazać wszystkich swoich prac. Wiadomo - teraz mamy gorący czas - wiosna, Wielkanoc i co innego na głowie. Dlatego przedłużam czas trwania lekcji 16 na kolejny miesiąc. Tym samym macie czas na zaprezentowanie swoich spirali do 15 maja. Mam nadzieję, że dzięki temu przynajmniej nasz żelazny skład zdąży coś pokazać w tym temacie. Bo, jeśli nie, to chyba czas kończyć tę zabawę 😞

piątek, kwietnia 03, 2015

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!
Znalazłam taki oto wierszyk, całkiem na czasie:
Śnieg nam wszystkim popsuł szyki, przykrył jajka i koszyki a kurczaczkom zmarzły nóżki, więc się tulą do rzeżuszki, lecz choć śnieg nam pada w święta i pogoda taka wstrętna my święconym się dzielimy i radości wszem życzymy.
Dziś wpadam tylko na momencik. Chciałam życzyć Wam Wesołych Świąt i Smacznego Jajka. Co do Dyngusa to nie jestem pewna czy w obecnych okolicznościach powinien być mokry, więc pominę go milczeniem.
Moja córka już wczoraj ulepiła Wielkanocnego Zajączka. Niestety nie zdążyłam mu cyknąć zdjęcia przed zmrokiem, dopiero rano i nocne opady mokrego śniegu trochę go już naruszyły, ale chyba jeszcze widać, że to był zając:


Jeszcze jedna migawka z "wiosennego" ogródka. Od lat uparcie sadzę na tej grządce żonkile, które regularnie są przez jakieś bydle konsumowane. W tym roku po raz pierwszy przetrwały zimę. Tak wyglądały jeszcze tydzień temu:


A tak dzisiaj rano:



I tym optymistycznym akcentem zakończę i do zobaczenia po Świętach!

piątek, kwietnia 18, 2014

Znowu jajka

Znowu jajka
Od poniedziałku miałam kosić, sadzić, tudzież plewić, ale pogoda nie chciała współpracować i padał deszcz, a nawet grad się też przyplątał. Więc zamiast zabrać się za przedświąteczne porządki ja postanowiłam nauczyć się paru nowych technik :) Tym razem zdecydowałam się na uszczuplenie moich zapasów wstążkowych.

1. Kiedyś przez pomyłkę zakupiłam wstążki o szerokości 6 mm. Za cieńkie to na karczocha, ale przecież nie wyrzucę... Opatuliłam nimi małe styropianowe jajko (5 cm).


Jednak czegoś mu brakowało, jakiejś ozdóbki. Bardzo podobają mi się kwiatki kanzashi, więc spróbowałam i ja takie wykonać.  Trochę krzywe wyszły, ale jak na pierwszy raz chyba mogą być. Cały czas jeszcze nie mogę się dogadać z pistoletem do kleju...


Zrobiłam 3 kwiatki, dopełniłam paroma gotowcami z pasmanterii, jeszcze trochę świecidełek i voilà!


Jako podstawkę wykorzystałam dużą ażurową nakładkę na koralik... Dzięki niej jajko wygląda prawie jak Fabergé.



2. Do karczocha przymierzałam się już od dawna, ale jakoś nie mogłam się zabrać. To bardzo czasochłonna technika. Tym razem się udało. Pozbierałam wszystkie kolory wstążek 12 mm jakie znalazłam i oto mój pierwszy karczoch:


Wprawdzie na tak duże jajko (7 cm) lepsza byłaby szersza wstążka (25 mm), ale akurat takiej nie miałam, więc karczoch wyszedł dość gęsty.


Jajka zrobiłam z początkiem tygodnia, ale dopiero wczoraj pogoda pozwoliła na zrobienie im jako takich fotek.


I jeszcze na koniec najserdeczniejsze życzenia Wesołych Świąt, Smacznego Jajka i bardzo mokrego Dyngusa dla wszystkich zaglądających do mnie.

czwartek, kwietnia 10, 2014

Jajo

Jajo
W szale twórczości przedwielkanocnej popełniłam swoje pierwsze decoupage'owe jajo. Pierwszy raz też dekupażowałam na styropianie i mam mieszane uczucia, chyba jednak wolę drewno...
Jajo jest z tych większych, ośmiocentymetrowe. Nie próbowałam wyrównywać jego powierzchni, więc jest trochę "wyboiste". Cały czas uczę się spękań. Te miały być duże i to się udało, jednak mogłyby być trochę subtelniejsze, bo wydaje mi się, że pęknięcia wyszły za grube. Coś czuję, że muszę poeksperymentować z rozcieńczaniem medium i/lub farby nawierzchniowej.


Na spękanej na zielono powierzchni wyrosło mnóstwo kwiatów, głównie wiosennych. Są to, jeśli się nie mylę:

niezapominajki:


nagietek:

fiołek:

orlik:

 szachownica kostkowana:

i fuksja:

Gdzieniegdzie dodałam trochę złota, czego na zdjęciach kompletnie nie widać - to te żółtawe zacieki przy łodyżkach i parę kropek. Na żywo widać tylko, że się błyszczy i o to mi chodziło.
W planach są jeszcze inne jajka, ale czy starczy mi czasu, to się dopiero okaże...

czwartek, kwietnia 10, 2014

Urodzinowo

Urodzinowo
Całkiem niedawno były moje urodziny. Z tej okazji dostałam od moich dziewczyn książeczkę z wzorami klasycznych szydełkowych koronek. Oczywiście od razu musiałam którąś z nich wypróbować. Zdecydowałam się zrobić taką koronkę do ozdoby koszyczka na święconkę:


Kiedyś, kiedy dzieci były jeszcze małe - każda chciała mieć swój koszyczek do święcenia - były więc trzy małe. Teraz , kiedy dziewczyny urosły koszyczek ewaluował do jednego dużego. Co roku obiecuję sobie, że za rok, to już na pewno go ozdobię czymś więcej jak tylko bukszpanem i jak dotąd na tym się kończyło. W tym roku będzie w końcu koronka. Wybrałam, jak się okazało dość ambitny wzór i przybywało go zdecydowanie wolniej, niż bym sobie tego życzyła. Dodatkowo nie miałam pewności, czy wystarczy mi nici. Koszyk jak już wspomniałam spory - w obwodzie prawie metr. Na szczęście czasu starczyło, a i nici nie brakło (zostało jeszcze ze dwa metry...).


Pomimo, że szydełkuję od dziecka, to wszelkiego rodzaju serwetki i koronki omijałam zawsze szerokim łukiem. I bynajmniej nie chodziło o samo szydełkowanie. Przerażeniem napawała mnie zawsze świadomość, że trzeba to będzie potem rozpiąć do zblokowania... brrr! Kiedy byłam mała mieliśmy w domu siatkowe firanki i pamiętam, jaka zawsze odbywała się gimnastyka, żeby to napiąć po praniu. Ale mniejsza z tym. W końcu trzeba się zmierzyć z każdym demonem...
Moja koronka okazała się tak miła, że zmieściła się na desce do prasowania i tam też ją napięłam. O tak:


"Surowy" koszyczek prezentował się tak:


A tak wygląda z koronką:


Koronkę wykonałam białym atłaskiem szydełkiem 0,7 mm. Jej szerokość to ok. 4,5 cm.
Teraz wypadałoby zrobić jeszcze serwetkę do przykrycia zawartości... Właściwie to już się robi :)

Muszę się jeszcze pochwalić jednym prezentem. Otóż okazało się, że Kadoro też obchodzi urodziny, dosłownie kilka dni po moich. Z tej okazji dostałam propozycję całkiem pokaźnego rabatu. Nie należy lekceważyć takich zbiegów okoliczności i postanowiłam zaszaleć. Fundnęłam sobie coś, co chodziło za mną od dawna, ale zawsze wydawało mi się bardziej drogie niż niezbędne. To tzw. "przenośne miejsce pracy". Coś w sam raz dla kogoś, kto tak jak ja, z braku biurka cały swój warsztat pracy rozkłada najczęściej na kolanach. Oto moja nowa zabaweczka:


Copyright © Z kociołka czarownicy , Blogger