...a ja jednak spróbowałam. I udało mi się nie utopić.
A wszystko przez pewne zamówienie. Pani Ani zamarzył się komplecik dokładnie taki sam jak ten, który zrobiłam na samym początku mojej koralikowej kariery. No, prawie taki sam, bo bez bransoletki. Co prawda nie lubię powtarzać dokładnie tego samego, co już kiedyś robiłam, ale zdecydowałam się przyjąć to na klatę. Tym bardziej, że tamten naszyjnik to był mój pierwszy w życiu ukośnik. Tym razem szydełkowało mi się zdecydowanie łatwiej i szybciej.
Komplecik składa się z naszyjnika i kolczyków:
Naszyjnik to ukośnik na 18 koralików w rzędzie. Szydełkowałam koralikami Toho 11/0 na białym atłasku. Wzór autorstwa Lidii pochodzi ze strony Lbeads. Kolory koralików to: Opaque-Frosted Blue Turquoise, Opaque-Frosted Cherry, Opaque-Frosted Terra Cotta, Opaque-Frosted Jet, Opaque-Frosted Pine Green, Opaque-Frosted Cornflower, Opaque-Frosted White, Opaque Navy Blue i Opaque Sunshine. Jego grubość to ok. 13 mm.
Kolczyki to kulki koralikowe szyte peyotem z tych samych koralików co naszyjnik. Wzór mojego autorstwa. Kiedy go projektowałam nie umiałam jeszcze szydełkować kulek, dlatego jest szyty. Teraz na pewno zaprojektowałabym kulki szydełkowe. Ich średnica to 2,3 mm.
Elementy koralikowe są identyczne jak w moim komplecie. Różnice są natomiast w szczegółach wykończenia.
Żeby naszyjnik lepiej się układał wypełniłam go linką (plecionym sznurkiem) o grubości minimalnie mniejszej jak średnica wewnętrzna sznura szydełkowego (mój wypełniony jest silikonową rurką).
Dzięki temu sznur nie zapada się do środka i na przekroju pozostaje okrągły, ale nadal jest dość miękki.
Ma to jeszcze jedną zaletę - sznur nie naciąga się nadmiernie na długość i pozostaje taki jak mu kazano.
Pani Ania nie chciała chainmaillowych przedłużek, więc z nich zrezygnowałam.
Inne jest też zapięcie. Zamiast toogle zastosowałam karabińczyk. Jest on dość sporych rozmiarów, a i tak zapinanie naszyjnika do najłatwiejszych nie należy.
W kolczykach koralikowe kulki wiszą bezpośrednio na otwartych biglach ze stali chirurgicznej, dzięki czemu są krótsze od moich.
Za wypełnienie ich posłużyły mi plastikowe koraliki-kulki, które ważą tyle co nic i najchętniej takich właśnie używam w tym celu. Niestety nie zawsze uda mi się zdobyć odpowiedni rozmiar i czasami muszę użyć drewnianych, które mimo wszystko są trochę cięższe.
Niestety zapomniałam ich zważyć, ale moje kolczyki ważą po ok 7,3 g, a te są zdecydowanie lżejsze (nie mają chainmaillowej przedłużki), więc pewnie ok. 5 g.
Komplecik się spodobał do tego stopnia, że już myślimy nad następnym :) Tak więc szydełko wróciło do łask.








































