Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyróżnienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyróżnienie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, czerwca 11, 2018

Kwieciście

Kwieciście
...jak to na wiosnę. Bo jeśli ktoś miałby jakiekolwiek wątpliwości to mamy jeszcze wiosnę, choć termometr za oknem twierdzi coś zgoła innego.
Wzięło mnie kiedyś na takie kwieciste eksperymenty i miałam je już dawno pokazać, ale jakoś nie wyszło. Teraz przypomniałam sobie o nich przy innej okazji. 
Ale zacznę jednak od moich kolczyków. Jak już pewnie część z Was zauważyła bardzo się ostatnio polubiłam ze splotem Sweetpea. Robiłam już łańcuchy ciągłe, wykorzystywałam też pojedyncze elementy, przyszła więc pora na formy bardziej skomplikowane. Zaczęłam łączyć ze sobą elementy w różny sposób, aż w pewnym momencie wyszły mi z tego takie oto kwiatki.


Wystarczyło tylko umieścić w środku koralik.


W tym przypadku był to miodowy jadeit o średnicy 6 mm.


"Płatki" wykonane są z bright aluminium, do tego żółty środek, czyli prawie stokrotka.


Mimo, że ogniwka są z drutu 1 mm, to całe kwiatki wyszły naprawdę niewielkie. ich średnica to ok. 1,8 cm, a waga jednego kolczyka: 1,65 g.


Jednak coś mi w nich nie do końca grało. Kulka w środku wydawała mi się trochę zbyt mała. Znalazłam więc 7 mm fasetowane kilku granatu.


Oprawiłam je w takie same kwiatki, ale wykonane z brązu.


Tym razem kulka ładnie wypełniła kwiatek w środku i efekt końcowy zdecydowanie bardziej mi się spodobał.


Kolczyki wyszły tej samej wielkości, ale wyraźnie cięższe. każdy z nich waży 4,3 g.


Kwiatki wyszły fajnie, ale brakowało mi w nich jeszcze jednej rzeczy - symetrii. 


Dlatego zrobiłam kolejną wersję. Tym razem się rozpędziłam i powstały aż trzy kwiatki.


Dwa z nich wylądowały tradycyjnie w kolczykach, a trzecia dostała krawatkę i gruby łańcuszek - żmijkę przyjmując formę naszyjnika do kompletu.


Te kwiatki są sześciopłatkowe, więc symetria jest. Pomogła ona przy mocowaniu kulki w środku.


Kulka tym razem znacznie większa, bo to 10 mm fasetowany jadeit rubinowy.


Te kwiatki mają już ponad 2 cm średnicy. Kolczyki ważą po 2,7 g, a naszyjnik 12,5 g (sama zawieszka to 3,6 g).


Kwiatki wykonałam z takich samych ogniwek jak te pierwsze, czyli bright aluminium, z drutu grubości 1 mm.

No i była bym zapomniała. Na samym początku napisałam, że o tych kwiatkach przypomniałam sobie przy okazji. Okazją tą okazał się Wtorkowy Maraton Rękodzielniczy na fanpagu Royal-Stone. Jego tematem przewodnim była biżuteria z zastosowaniem półfabrykatów w kształcie kwiatków. Nie da się ukryć, że motyw kwiatowy należy do moich ulubionych, więc miałam co pokazać. Okazało się, że jury bardzo przypadły do gustu kolczyki, które zrobiłam prawdziwe wieki temu. To było moje pierwsze wire-wrapping z użyciem "profesjonalnego" drutu (wcześniej owijałam takim odzyskanym z transformatora, czy jakiegoś innego tego typu urządzenia). Oto one:

Nawet nie wiem czy załapały się na publikację na blogu, bo powstały z pewnością w czasach przeblogowych, dlatego pokazuję je teraz. Kilka dni temu dotarła do mnie nagroda, którą był dość pokaźny zestaw kwiatkowych elementów. O taki:


Biorąc pod uwagę to i ilość chwostów jakie ostatnio zakupiłam, przeczuwam, że w najbliższym czasie zrobi się u mnie dość tekstylnie i bardzo kwieciście 😉


poniedziałek, października 09, 2017

Poland Handmade

Poland Handmade
Dzisiaj chciałam się Wam czymś pochwalić. Może zauważyliście nowy banerek na bocznym pasku mojego bloga? No właśnie...
Od lat z zazdrością podglądałam prace twórców wyróżnionych znakiem jakości Poland Handmade. Długo wydawało mi się to całkowicie poza moim zasięgiem, ale w końcu odważyłam się i wysłałam zgłoszenie. Dość długo czekałam na odpowiedź, już myślałam, że nie uzyskałam akceptacji, ale w końcu przyszła. W dodatku pozytywna 😁. Otrzymałam znak jakości w kategorii Chainmaille:


Było to już chwilę temu, niestety zbiegło się w czasie z awarią strony PH, więc dogranie wszystkich formalności trwało trochę dłużej, ale w końcu jestem  już oficjalnie twórcą PH.
Na stronie PH możecie podejrzeć wszystkich wyróżnionych w 36 kategoriach twórców i ich prace , a jest co podglądać 😀.
Zapraszam Was także na stronę PH na facebooku.
A moją stronę imienną znajdziecie tutaj. Zapraszam 😀.

niedziela, kwietnia 26, 2015

Efekt frustracji

Efekt frustracji
Rzecz, którą Wam dzisiaj zamierzam pokazać to taka jakby forma terapii. No, bo co jest najlepszym lekiem na całe zło? Oczywiście szydełkoralikawanie. Dlatego zamiast popadać w depresję wyszydełkowałam sobie taki oto prosty naszyjnik.


Ale może najpierw, na początek, winna jestem wyjaśnienie, co spowodowało u mnie tę tytułową frustrację. Otóż wymyśliłam sobie kolczyki. Takie na lato, do podkoszulka. Co gorsza odczułam nieodpartą potrzebę zrobienia ich już, natychmiast, tu i teraz. Więc złapałam za igłę i koraliki, siadłam wieczorkiem i uszyłam... no nie całkiem, bo brakło mi koralików, dokładnie 10 (słownie dziesięciu!). Gdyby chodziło o pół opakowania, to jakoś bym to przebolała, ale 10 sztuk! I to w dodatku w chwili, kiedy obiecałam sobie, że póki co nie kupuję żadnych nowych koralików dopóki trochę nie uszczuplę posiadanych już zapasów. No powiedzcie, czyż nie jest to frustrująca sytuacja? Bo mnie wkurzyło to okropnie.
Tak więc najpierw złapałam za kosiarkę i zainaugurowałam sezon koszenia trawnika, a kiedy już nie miałam siły pchać jej (kosiarki) pod górę, to siadłam na kanapie i nawlekłam resztkę szarych koralików, które zostały mi po zrobieniu lariatu. Strasznie dawno nie miałam szydełka w dłoni i powiem Wam, że trochę się stęskniłam. Naszyjnik jest bardzo prosty i właściwie to nie ma co pokazywać, to raczej pretekst, żeby się trochę wyżalić :)


Może być noszony samodzielnie, lub zamiast lariatu do kompletu.
Można na nim powiesić jakiś wisiorek, albo i nie. Na razie nie, bo nie mam nic odpowiedniego.


Kolor jest na tyle uniwersalny, że na pewno nie będzie się w szafie kurzył.


A jak już się dorwałam do klawiatury, to chciałam się Wam jeszcze pochwalić. Może zauważyłyście, że na moim pasku bocznym pojawił niedawno się banerek z wyróżnieniem za "Mapkę". A takie oto cudeńka zamówiłam sobie w Marmad, za otrzymany w ramach nagrody bon:


Jest tu malachit, lapis lazuli, perły i przede wszystkim krzemień pasiasty! Od dawna robiłam podchody do tego sklepu, bo nikt na naszym rynku nie ma tak bogatej oferty tego cudnego kamienia, a teraz trafiła się wspaniała okazja. Na razie poczekają sobie trochę w woreczkach, ale jak złapię trochę wolnego czasu to już wiem, co z nich powstanie :)
A w ogródku wreszcie wiosna - mocno spóźniona w tym roku i to jest głównym powodem mojego deficytu czasowego:
Zakwitły już czereśnie:


Pszczółki pracują wytrwale. Może coś z tego będzie, bo ostatnie lata jakoś im nie sprzyjały. Owoców starczało tylko dla szpaków ;-)


Koreanka będzie miała w tym roku mnóstwo szyszek (rok temu nie było ani jednej). Oto kwiaty żeńskie (później wyrosną z nich piękne granatowe szyszeczki):


I męskie (będą miały mnóstwo pyłku):


I coś co nie zdarza się często -  kwiaty męskie i żeńskie razem na jednej gałązce:


A na grządce moje miniaturowe różaneczniki wreszcie zaczynają kwitnąć. Zazwyczaj robiły to wcześniej, ale tym razem trochę się spóźniają:


Pierwiosnek też dopiero zaczyna rozwijać kwiatostany. Nie mam pewności, czy to wyniosły czy lekarski, może uda mi się go wreszcie oznaczyć jak w pełni rozkwitnie:


Za to tulipany już w pełnej krasie:


I moje ulubione szafirki. To chyba jedyne z kwiatów cebulowych, których mi nic nie zjada:


Tak, wiem. Tam z tyłu to mlecze (przepraszam, mniszki lekarskie), czyli chwasty, ale tak pięknie komponują się z łanem szafirków, że wyrwę je dopiero jak przekwitną. Łąka żółta od mleczy to jeden z piękniejszych widoków budzącego się wiosną życia. Byle zdążyć ją skosić zanim przemienią się w dmuchawce ;-)

niedziela, grudnia 14, 2014

Wyróżnienie za choinkę

Wyróżnienie za choinkę
Witam!
Dziś będę się chwalić. Nie swoimi dziełami, tylko moim zdolnym dzieckiem :) Dwa dni temu Szuflada ogłosiła wyniki wyzwania :Małe Szufladki - Choinka" i mojej córce Zosi dostało się jedno z wyróżnień za jej gumkową choinkę.


Obie bardzo dziękujemy i nie możemy się doczekać kolejnego wyzwania.

poniedziałek, listopada 24, 2014

Nadciąga jubileusz i broszka dla Cioci

Nadciąga jubileusz i broszka dla Cioci
No, właśnie. Lada chwila opublikuję swój setny post. w dodatku za niecałe dwa miesiące stuknie mi roczek. To znaczy nie mi, tylko mojemu blogowi. Wydaje mi się, że to najwyższa pora na jakąś rozdawajkę. Niestety to dla mnie zupełnie nowy temat i dlatego liczę na Waszą pomoc. Co byście widziały (widzieli) w tej roli? Myślę, że powinno to być coś z szeroko pojętej biżuterii, ale co? Zauważyłam, że większość z Was nie miała dotąd do czynienia z wire wrappingiem, więc może ukręcę coś z drucików? A może coś z koralików? (bransoletka, kolczyki, spinka, a może pajączki). Jakieś inne pomysły? Czekam na Wasze propozycje. W razie czego, to co potrafię zrobić, a nawet już kiedyś zrobiłam można podejrzeć w zakładce "Ja na Picasie".

A teraz zmiana tematu.
Rok temu z małym kawałkiem uszyłam taką sutaszową broszkę:


Przeznaczona była na prezent imieninowy dla Cioci - osoby dość wiekowej (dobrze ponad 80), dlatego uznałam, że broszka będzie najlepszym pomysłem. Wstyd przyznać, ale nie udało się nam do Niej dotrzeć w zeszłym roku, skończyło się na telefonie z życzeniami. Broszka przeleżała grzecznie w takim oto pudełeczku ten roczek i została wręczona w sobotę:


Elementem centralnym jest niesamowity kaboszon obsydianu mahoniowego, który strasznie mi się spodobał. Został obszyty najpierw koralikami TOHO, później sznurkami w kolorach czarnym, rudym i brązowym, do tego jeszcze trochę czarnych koralików.


Broszka pochodzi z samego początku moich zmagań z sutaszem, i widzę w niej mnóstwo błędów, jednak nie zdecydowałam się na przerobienie jej.


Jest stosunkowo niewielka - ok 5 x 4 cm:


I bardzo trudno się ją fotografowało.

Na koniec chciałam się jeszcze pochwalić. W piątek dostałam paczuszkę  od Preciosy. To nagroda za pajęczą bransoletkę - kolejny (drugi już) kilogram koralików. W paczce było duże opakowanie szklanych perełek w pastelowych kolorach, 15 paczuszek różnych koralików z przewagą kolorów brązowych - niektóre są naprawdę cudne (TOHO nie ma takich ładnych brązów w ofercie) i oczywiście trochę gadżetów. Co ciekawe oprócz tego znalazłam w skrzynce nagrodę pocieszenia za dyńki, które też zgłaszałam, ale nie wygrały. Były tam dwa pudełeczka koralików i trochę gadżetów. Oprócz tego co na zdjęciu był jeszcze pendrive, ale został już zarekwirowany przez właścicielkę zwycięskiej bransoletki i drugi długopis zarekwirowany z kolei przez moją najmłodszą.


Muszę jeszcze trochę ponarzekać na Bloggera. Nie wiem dlaczego czasem nie chce tak traktować fotografii, jak ma przykazane. To znaczy na blogu nie chcą się wyświetlać w widoku Lightbox, a przy udostępnianiu posta na G+ jakby w ogóle nie było zdjęć w poście, tylko wrzuca coś z paska bocznego :(
Co ciekawsze nie zawsze tak jest. Raz post wychodzi dobrze, następny źle, potem znów dobrze. Nie wiecie czasem jak sobie z tym poradzić?
PS. Tym razem jest ok., ale poprzedni post już nie i jeszcze jeden wcześniej.

wtorek, września 02, 2014

Wygrałam!

Wygrałam!
A właściwie nie tyle ja, co moja muszelka! W Trudnym Wyzwaniu Craft Style!


Wyniki ogłoszono wprawdzie już w sobotę, ale jakoś wcześniej się nie złożyło, poza tym musiało to do mnie dotrzeć. Byłam mocno zaskoczona, że w wyzwaniu w zasadzie nie biżuteryjnym, tylko craftowym, spośród sporej ilości propozycji jury wybrało właśnie mój naszyjnik. Ale to bardzo miłe wyróżnienie. Niestety nie mogę się pochwalić banerkiem, bo taki nie jest przyznawany. Za to całkiem szczerze mogę stwierdzić, że:


Tak przy okazji zauważyłam ciekawą rzecz. Policzyłam sobie, że już 15-krotnie próbowałam swoich sił w różnego rodzaju wyzwaniach, czterokrotnie udało mi się otrzymać wyróżnienie, z czego aż dwa za muszelkę! Wygląda na to, że moim szczęśliwym zwierzątkiem jest przegrzebek! Może pociągnę ten temat dalej?

poniedziałek, czerwca 23, 2014

Kilogram koralików

Kilogram koralików
Może pamiętacie moje konwalijki, które zgłosiłam na konkurs majowy Preciosy? Wygląda na to, że komuś się spodobały, bo dzisiaj przyszła do mnie wielka paczka. Oczywiście nie z zaskoczenia... Jakieś dwa tygodnie temu (w środku nocy!) dostałam emaila z informacją o wygranej. Ale stwierdziłam, że nie uwierzę, dopóki tego kilograma w rękach nie zważę :)
I właśnie dziś przyszły. Niestety nie mogłam przeprowadzić weryfikacji ciężaru, bo padła mi waga, a jeszcze nie zdążyłam nabyć nowej, ale na paczuszce widnieje 1,459 kg, czyli prawie półtora kilograma. Paczuszka ma rozmiar mniej więcej pudełka na buty. Oto ona:


A w środku pełno dobra wszelakiego:


Zdjęć będzie dużo, bo chciałam wszystko pokazać. Niestety robione na tarasie o północno-zachodniej wystawie, wieczorem przy ostrym słoneczku, świecącym już bardzo płasko, dlatego trudno mi było uniknąć odblasków, ale przecież nie mogłam czekać do jutra.

Na początek plik koralikowych instrukcji w gustownej oprawce:


Trzy ozdobne woreczki na biżuterię:


Trochę firmowych gadżetów: smyczka, znaczek-broszka, długopis, ołówek z koralikową kulą na "głowie" i wreszcie ten najfajniejszy - brelok z rozkładanym pendrivem (a na nim mnóstwo wzorników koralików i ponad 9 GB wolnego miejsca), który już za chwilę zawiśnie przy moich kluczach od domu:


Poza tym lupka i miarka z rozmiarami koralików (niestety Preciosa nie opisuje opakowań z koralikami, więc jest to niezbędny dodatek):


Jeszcze neonowa bransoletka z farfali na gumce:


I taka śmieszna zawieszka - wielokolorowy kłębuszek z koralików na druciku w bajeranckim pudełeczku:


No i wreszcie koraliki!
Spory zbiorek Rocailles w różnych rozmiarach i kolorach:


Trzy paczuszki Super-Duo:


Bugle:


Farfale:


I ćwierć kilogramowa paczuszka różnokształtnych koralików (liski, kwiatki, oliwki, i różne inne), trochę szkoda, że różowe, ale na szczęście to dość ładne odcienie pastelowego różu, nie w stylu Barbie:


Na koniec jeszcze chciałam wam przypomnieć, jak można wejść w posiadanie takiej paczuszki. Na początek należy odwiedzić to miejsce:


Następnie trzeba sprawdzić sobie jaki jest temat miesiąca - na czerwiec to Międzynarodowy Dzień Dziecka. Potem wystarczy wykonać pracę z koralików Preciosa na zadany temat, obfocić i zgłosić przy pomocy znajdującego się tam formularza. A później już tylko czekać... Jak widać da się wygrać :)
Copyright © Z kociołka czarownicy , Blogger