Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Celtic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Celtic. Pokaż wszystkie posty

środa, sierpnia 15, 2018

Vortex

Vortex
Od zawsze lubiłam wszelkie niekonwencjonalne połączenia, więc ten mariaż splotów też mnie urzekł.


Uważam, że najlepiej wygląda w wersji dwukolorowej, u mnie to miedź z aluminium.


Vortex łączy w sobie dwa proste sploty: kwiatuszek z Helm chain połączony jest w środku Mobiusem.


Rozetki mają ok 2,2 cm średnicy, cały kolczyk wraz z biglem to 4,5 cm długości i ok 2,5 g wagi.


Oczywiście musiałam zrobić też coś do kompletu.


Do standardowego Vortexa dodałam jeszcze okrążenie Celtica i otrzymałam taką znacznie większą rozetę, która stała się wisiorem.


To również miedź + bright aluminium.


Zawisła na łańcuszku ze stali chirurgicznej.


Rozeta w naszyjniku ma już 4,5 cm średnicy, choć wykonana jest z takich samych ogniwek jak te w kolczykach. Waga nadal niewielka - niecałe 11 g (razem z 53 cm łańcuszkiem).


Wszystkie wykończenia (bigle, krawatka, łańcuszek) są ze stali chirurgicznej.


O ile się nie mylę na pomysł takiego fajnego medalionu wpadł Norweg, Kenth Kutschera, a filmik ukazujący jak go wykonać znajdziecie tutaj.

A teraz wybaczcie, ale kompletnie nie mam czasu, ani głowy na dłuższe wywody, więc niech za mnie przemówią zdjęcia:








piątek, stycznia 20, 2017

Podsumowanie Celticów

Podsumowanie Celticów
Kolejna lekcja za nami, czas na podsumowanie. Sploty celtyckie wyraźnie przypadły Wam do gustu. A niekwestionowaną gwiazdą stały się labirynty. Ale może jednak tradycyjnie zacznę od kolażu:


Liczba uczestników ustabilizowała się nam na pozycji 4. Czy jest szansa, że jeszcze ktoś się do nas przyłączy? A może ktoś planuje powrót? W zeszłym roku było nas znacznie więcej. Wiem, że stopień trudności rośnie, ale może jednak...?

Właśnie uświadomiłam sobie, że nie zrobiłam podsumowania pierwszego roku nauki. Cóż, ostatni okres okołoświąteczny miałam dość gorący i po prostu mi to umknęło. Podsumowanie oczywiście będzie, ale wymaga to trochę czasu, muszę przeanalizować statystyki, popodliczać itp. W przyszłym tygodniu wyjeżdżam na ferie, jeśli będę tam miała internet na przyzwoitym poziomie, to trochę nad tym popracuję, a jeśli nie, to zaraz po powrocie. Obiecuję, że w lutym się takie roczne podsumowanie na pewno ukaże.

A wracając do Celticów. Jak widzicie powstało 6 prac. Dzięki temu, że jest ich tak niewiele, mogę je omówić po kolei każdą z osobna.
Pierwszy swoją pracę pokazał Hubert. Postawił na celtycki labirynt, ale nie taki zwykły, tylko z kryształkami, co w sumie dziwić nie powinno. Jeśli jakimś splotem da się oprawić kryształek to z pewnością zobaczymy to w Sowiarni. W efekcie powstał trochę mroczny, piękny gotycki komplet.
BiBi Blue, która jako druga nakarmiła żabkę pokazała aż trzy prace. Pierwsza z nich to bransoletka wykonana splotem Celtic Vision. Połączenie prostego splotu z efektownym zapięciem dało bardzo ciekawą bransoletkę.
Kolejną pracą BiBi Blue są kolczyki do kompletu. Wykonała je splotem Celic Star z takich samych ogniwek, co bransoletkę i urozmaiciła granatowymi kryształkami. Świetny komplet, szkoda tylko, że nie pokazałaś ich razem na jednym zdjęciu.
Kolej na moją bransoletkę. Nie chciałam powtarzać zaprezentowanych już wzorów, dlatego zrezygnowałam z pierwotnego planu i zamiast labiryntu wykonałam Oko Odyna. To ciekawy, dość prosty splot, podobny do Celtic Vision.
Piąta praca to znowu BiBi Blue, która tym razem zrobiła bransoletkę złożoną z celtyckich labiryntów. Są to labirynty w wersji podstawowej, czyli bez kryształków. Taka forma jest równie ciekawa.
I wreszcie rzutem na taśmę, w ostatniej chwili pokazała swoje dzieło Ania. Zdecydowała się uzupełnić komplet Huberta o drugi naszyjnik, w którym połączyła labirynty (oczywiście z kryształkami) w kostkę 3D i doprawiła jej całkiem pokaźnego "chwosta" z koralików.

Celtic Vision, Celtic Star i Odin's Eye są bardzo do siebie podobne, można powiedzieć, że są zbudowane na takiej samej bazie. Celtic Labirynt skonstruowany jest odrobinę inaczej. Można więc powiedzieć, że mamy tu raptem dwa rodzaje splotów, a jaka różnorodność form z tego powstała. Muszę powiedzieć, że dzięki Wam i Waszej pomysłowości technika chainmaille nie przestaje mnie zaskakiwać. Przed rozpoczęciem naszej wspólnej nauki nie do końca zdawałam sobie sprawę z możliwości jakie ona stwarza.

I jeszcze na koniec mam do Was apel. Ostatni splot jaki mam dla Was przygotowany pojawi się w lutym. Ale nie obawiajcie się, nie oznacza to wcale końca wspólnej nauki. Mam jeszcze kilka pomysłów, ale zanim wprowadzę je w życie chciałabym, aby każde z Was zaproponowało od siebie jeden (przynajmniej) temat lekcji. Może to być jakiś przegapiony przeze mnie splot lub ich grupa, ale może też być jakieś hasło przewodnie (jak ozdoby świąteczne) albo jeszcze coś innego. Zaskoczcie mnie. Na Wasze propozycje czekam do 20 lutego. Możecie je zamieszczać w komentarzach pod tym postem lub przesłać je bezpośrednio do mnie na adres ab.szybalska@gmail.com. Oczywiście na Wasze propozycje i uwagi czekam zawsze, ale tym razem jest to zadanie obowiązkowe. Proszę, pamiętajcie o tym!


piątek, stycznia 13, 2017

Oko Odyna

Oko Odyna
W dodatku niejedno, zebrało się tego... całe "oczko".
W zamyśle pierwotnym miało być całkiem inaczej. Chciałam zrobić celtycki labirynt, to znaczy bransoletkę tym splotem. Jednak, jak to ostatnio stało się już prawie tradycją Hubert znowu mnie ubiegł. Kiedy pokazał swoje piękne labirynty z kryształkami, stwierdziłam, że nie będę robić mu konkurencji, bo i tak nie mam szans, tym bardziej, że jeszcze nie zdążyłam zacząć. Przeglądając różne warianty splotów celtyckich szukałam czegoś nowego, czegoś czego jeszcze nie robiłam, ani ja, ani nikt z pozostałych uczestników naszej nauki. I wtedy wpadł mi w oko ten splot: Odin's Eye, czyli tytułowe Oko Odyna. Rzeczywiście pojedynczy element tego splotu przypomina trochę oko. Spodobał mi się - i sam splot i jego nazwa, a w dodatku mogłam zachować choć część początkowej koncepcji i zrobić z niego bransoletkę. Oto ona:


Miałam wielką ochotę na inną kolorystykę, czyli czarny + antyczny brąz, jednak okazało się, że posiadane przeze antyczne ogniwka są odrobinę za małe i choć udało mi się z nich robić ten splot, to jednak nie wyglądało to dobrze. Zamieniłam więc "antyczny brąz" na "antyczne srebro" w trochę większym rozmiarze i teraz jest już w miarę OK.


Użyłam dwóch rodzajów ogniwek: oksydowane WD = 1 mm, OD = 8 mm (AR =  ok. 6) i czarne WD = 0,8 mm, OD = 6 mm (AR = ok. 5,5). Splot Odin's Eye to trochę inny wariant Celtic Vision, gdzie wystające na boki ogniwka są skrzyżowane, zamiast połączone dodatkowym małym kółeczkiem. Oto zbliżenie na splot:


Gotowa bransoletka składa się z 21 elementów, co dało ok. 20 cm długości + 2 cm przedłużki, szerokość splotu to ok. 1,2 cm, a waga bransoletki to niecałe 20 g.


Całkiem fajnie się ten wzorek prezentuje. Do wykorzystania nadają się też pojedyncze elementy (np. do kolczyków czy breloczka).

Wybaczcie małą ilość zdjęć, a także ich wątpliwą jakość, ale nie miałam czasu rozkładać się z namiotem, a na sesję "tarasową" jest zdecydowanie za zimno.

Jeszcze na koniec banerek lekcji 13:


I lecę do żabki :)

czwartek, grudnia 01, 2016

Chainmaille zadanie 13

Chainmaille zadanie 13
Niniejszym rozpoczynamy drugą klasę, a właściwie drugi rok nauki.

Coraz trudniej wymyślać mi kolejne tematy do przerobienia. Miałam ochotę ten drugi rok rozpocząć z przytupem, ale w końcu stwierdziłam, że teraz chyba nikt nie ma czasu na bardzo trudne zadania i spuściłam trochę z tonu. Na trudne zadania przyjdzie jeszcze czas, a tymczasem proponuję:


Temat dość rozległy. Kilka prac z tej grupy już zresztą się u nas pojawiło.
Na banerku mamy jeden z podstawowych splotów celtyckich, czyli Celtic Vision. Taką bransoletkę pokazała już kiedyś Ania przy okazji Helm'a, zresztą razem z gwiazdkami Celtic Star. Oto one:


Celtic Vision to po prostu Helm Chain z dodatkowymi małymi ogniwkami spajającymi splot po bokach. To właśnie te ogniwka stanowią znak rozpoznawczy splotów celtyckich. Tutorial znajdziecie tutaj.

Nie znalazłam żadnej konkretnej definicji tej grupy splotów, ale też nie szukałam, bo niespecjalnie miałam kiedy. Więc jeśli ktoś z Was się na nią gdzieś natknie to mam nadzieję, że podzieli się tą wiedzą z resztą.

Drugim ciekawym wariantem jest wspomniana Celtic Star. Można powiedzieć, że to kawałek Celtic Vision spięty w kółko. Mnie też zdarzyło się kiedyś takie popełnić:


Poza tym możecie spotkać celtycką wersję splotu bizantyjskiego, filigrany, labirynty i mozaiki. Oczywiście to nie wszystko. Ale resztę musicie znaleźć już sami. Podejrzewam, że nie będziecie mieć z tym większego problemu i mam nadzieję, że jak zwykle uda się Wam mnie zaskoczyć.

No to zapraszam na poszukiwania, a od 15-ego do żabki :)


niedziela, grudnia 20, 2015

Chyba lubię mapki...

Chyba lubię mapki...
...mimo, że dla mnie to prawdziwe wyzwanie, bo przy moich skłonnościach do improwizacji nie jest łatwo podporządkować się takiej odgórnie narzuconej formie. Jednak kiedy tylko zobaczyłam obecną mapkę, to od razu przed oczami stanęły mi... no jakżeby inaczej, oczywiście łuseczki. Ta forma jest po prostu dla nich stworzona, więc choć miałam już nie robić kolejnych kwiatków, to ten po prostu musiał powstać. Dodatkowo zmobilizował mnie fakt, ze na trzy dni przed końcem wyzwania było tylko jedno zgłoszenie! Tak  więc zakasałam rękawy i w ostatniej chwili zrobiłam moją wersję. Ale na początek banerek:


Ten kwiatek w odróżnieniu od poprzednich ma 6, a nie 5 płatków.


Przy jego tworzeniu wypróbowałam ten tutorial, choć z niewielkimi modyfikacjami. Generalnie kwiatek jest skonstruowany bardzo podobnie jak te pięciopłatkowe. Tutorial potrzebny mi był głównie do szybkiego doboru odpowiednich rozmiarów ogniwek.


Wykorzystałam łuseczki miedziane i mosiężne, które ułożyłam na przemian. Dodatkowo jedne są wklęsłą stroną na wierzch, a drugie wypukłą. Wisiorek jest dwustronny, więc można go nosić na dwa sposoby. Ogniwka dopasowałam kolorystycznie do łusek (kolor złoty i miedziany) z niewielkim akcentem czarnym w środku kwiatka.


Aby wpasować się w mapkę połączyłam ze sobą różne elementy, które dotąd pokazywałam raczej osobno. Na początek zaangażowałam tatę, żeby wywiercił mi dodatkowe dziurki w łuseczkach, bo moja wiertareczka okazała się zbyt delikatna. Łuski ułożyłam tak, że jedna dodatkowa dziurka znalazła się na górze kwiatka, a druga na dole.


W górnej dziurce umieściłam dwie połówki elementu bizantyjskiego, do których zamocowałam łańcuszek. Góra jest w kolorze złotym.


Na dole z kolei podwieszony jest kolec na elemencie Fairy Link, czyli to, co już znacie z tych kolczyków. Ten element ma kolor miedziany.


Naszyjnik wyszedł dość okazały. Element główny ma 4,5 cm szerokości i 10 cm długości.


Dzięki połączeniu wielu elementów, do naszyjnika pasują różne kolczyki spośród pokazywanych przeze mnie ostatnio, w zależności od okoliczności. Oto kilka przykładów:






czwartek, grudnia 03, 2015

Kolejne drobiazgi z łuseczkami

Kolejne drobiazgi z łuseczkami
Jeszcze ich nie pokazywałam, a trochę się nazbierało. Te, które pokażę dzisiaj powstały w tym samym czasie co ten komplet.
Na początek wisiorek, czyli kolejny kwiatuszek, a właściwie to ten nawet był pierwszy.


Ten powstał z miedzianych łuseczek i miedziowanych ogniwek, poza tym jest taki sam. Jeszcze nie ma łańcuszka, bo się nie zdecydowałam jaki dać.


I jeszcze miedziane kolczyki. Pierwsze z pojedynczej łuseczki, z dodatkiem ozdobnego kółeczka i kuleczki. Całe w miedzi.


Naprawdę niewielkie, całe 2 cm długości + bigiel (w tym wypadku bigiel większy od kolczyków).


Drugie to takie mini-zbrojki. Trzy łuski ułożone są dachówkowato i połączone ogniwkami. Zawieszone na biglu za pośrednictwem niewielkiego kombinowanego elementu z ogniwek. Tylko spójrzcie jak one pięknie się błyszczą w słońcu:


Zdecydowanie dłuższe od poprzednich -  jakieś 4 cm + bigiel. Mam ochotę zrobić jeszcze w ten sposób bransoletkę. Ale może w Święta będzie trochę więcej czasu.


Cały miedziany niby-komplecik prezentuje się następująco:



Jeszcze pokażę jedne kolczyki z mosiężnych łusek i czarnych ogniwek. 3 łuseczki ułożone w taki jakby wachlarzyk.


Łuseczki wiszą luźno i fajnie grzechoczą, jak się nimi rusza. Długość ok. 2,5 cm (+bigiel), szerokość ok. 2 cm (w pozycji wiszącej, czyli wachlarzyk złożony). Kolczyki te pasują do kwiatka z tego postu.


I wszystkie kolczyki razem na choince. Te łuski pięknie błyszczą się w słoneczku.


Na dziś to wszystko. Jest jeszcze kilka kolczyków, ale muszę popracować nad zdjęciami.

wtorek, listopada 24, 2015

Kolejna fotoinspiracja

Kolejna fotoinspiracja
Zrobiłam ostatnio remanent i okazało się, że mam całe mnóstwo rzeczy, których jeszcze nie udało mi się pokazać. Głównym winowajcą jest światło, a właściwie jego chroniczny brak. Jedynym moim sprzętem do fotografowania jest aparat, a atelier z musu mam na tarasie. Jak nie ma słońca, to nie ma i zdjęć, taka prawda. A jak już słońce się pokaże, to jest tyle rzeczy do zrobienia, że na zdjęcia często już nic nie zostaje.
Na pierwszy ogień idzie jednak komplecik stosunkowo nowy, a to dlatego, że termin wyzwania mi się kończy. Wyzwanie to, jak w tytule kolejna fotoinspiracja w Kreatywnym Kufrze.


Komplecik powstał w ramach eksperymentów z łuseczkami, ale tym razem nie są one ani kolorowe, ani nawet aluminiowe. Łuski są z mosiądzu jubilerskiego, a połączyłam je ogniwkami w kolorze czarnym. Oto on:


Wisiorek to pięciopłatkowy kwiatek:


To była pierwsza rzecz z tych łuseczek, która mnie zachwyciła. Nie udało mi się nigdzie znaleźć żadnego tutorialu, ani nawet schematu, więc opracowałam go sobie sama. Na szczęście nie jest zbyt trudny do wykonania.


Już dość dawno temu zakupiłam taki łańcuszek - czarno złoty -  bez jakiegoś konkretnego przeznaczenia, no i wreszcie się nadał. Uważam, że pasuje tu idealnie.


Kwiatuszek nie jest zbyt duży. Ma około 5 x 5 cm.


Do kompletu są kolczyki. Te same łuski, takie same ogniwka.


Między łuseczkami skrywa się kulka hematytu platerowana na brązowo. U góry element chainmaille wykonany splotem Box. Wszystko zawieszone na czarnych otwartych biglach.


Dzięki hematytowi kolczyki, choć niewielkie maja swoją wagę. Nie żeby były ciężkie, ale wiatr ich nie porwie.


Długość kolczyków to ok. 3 cm + bigiel. Obowiązkowe zdjęcie poglądowe na dłoni:


A tak prezentują się razem:


Ponieważ komplecikowi temu zdecydowanie najlepiej jest w czerni, to ubrałam mój biały ekspozytor w małą czarną. Prawda, że lepiej?


Uważam, że będzie do niego pasować idealnie bransoletka, którą zrobiłam jakiś czas temu na metalowe wyzwanie w Szufladzie. Takie same czarne ogniwka, i te same hematytowe kulki w kolczykach. Co więcej z nią komplecik jeszcze lepiej oddaje kolorystykę fotoinspiracji.


Niestety bransoletka już publikowana, więc do Kufra lecą tylko kolczyki z naszyjnikiem.


Copyright © Z kociołka czarownicy , Blogger