Miałam jeszcze pokazać prezent ślubny, jaki uszyłam ostatnio, co niniejszym czynię. Nie chciałam wręczać samej "koperty", miałam ochotę dodać też coś od siebie.
Kiedy byłam jeszcze na studiach niemal nałogowo szyłam takie kapturki - ocieplacze na dzbanek. Obdarowałam nimi chyba całą rodzinę i mnóstwo znajomych. To bardzo przydatny gadżet, sama mam ich kilka. Było to jeszcze zanim odkryłam patchwork, więc kapturki były z aplikacjami, najczęściej o tematyce herbacianej, choć nie tylko. Najmilsze w tym jest, kiedy odwiedzam tych ludzi i widzę tam "moje" kapturki, nadal w świetnym stanie, po tylu latach.
Teraz już rzadziej popełniam coś takiego i raczej wykorzystuję patchwork. Ostatni kapturek, który uszyłam powędrował do naszych przyjaciół jako prezent na rocznicę ślubu. To było jeszcze przed założeniem tego bloga, ale pokazywałam go na G+, można go zobaczyć tutaj.
Tym razem nie miałam tak precyzyjnych wytycznych, nie udało mi się też zdobyć wiarygodnej informacji na temat stylu i kolorystyki mieszkania, które właśnie urządzają Młodzi, dlatego postawiłam na w miarę neutralną klasykę. Kapturek, który uszyłam wygląda tak:
Wykorzystałam jeden z klasycznych wzorów na gwiazdę, choć w kapturku musiałam go trochę zmodyfikować, a raczej uzupełnić. Oczywiście do kapturka jest też podkładka, bo od spodu ciepło też potrafi uciekać. Do kompletu uszyłam również sześć małych podkładeczek pok kubek, czy filiżankę. O, takich:
Kapturek pasuje na większość dzbanków 1-2 litrowych, a małe podkładeczki mają wielkość ok. 12 cm. Tak prezentują się razem:
Blok gwiazdy na kapturek wyszperałam w moim przepastnym archiwum, natomiast przy szyciu małych podkładek skorzystałam z tego tutoriala Małgosi P, wzór nazywa się "Ekonomia". Chodziło mi przede wszystkim o sposób na obliczanie wielkości kolejnych trójkątów. Wszystkim polecam tutoriale Małgosi, są świetnie napisane, krok po kroku i zdradzają wiele "sztuczek" służących uproszczeniu naszej pracy przy zszywaniu bloków.
Komplet uszyłam z bawełnianych materiałów (płócienek), wewnątrz jest poliestrowa ocieplina (taka jak do kurtek), lamówki również bawełniane. Pikowanie głównie w szwach, gdzieniegdzie jeszcze równolegle do nich. Do pikowania z wolnej ręki jeszcze nie dorosłam, a przynajmniej nie na tyle, żeby zaryzykować go na prezent. Poza tym do tego wzoru jakoś mi nie pasowało wymyślne pikowanie. Jak klasyka, to klasyka. To jeszcze jedno zdjęcie zbiorcze, tym razem "na płask".
Oczywiście bez wspomnianej na początku "koperty" też obejść się nie mogło. W tym celu zrobiłam karteczkę. Jako osoba niekarteczkowa stawiam na rozwiązania alternatywne. Czyli po raz kolejny haft krzyżykowy. Wzór został wybrany komisyjnie:
Kanwa, a właściwie Aida beżowa 14ct, mulina Ariadna w kolorach według wzoru. Tylko w konturach poszalałam i wszystkie wyszyte są metalizowaną muliną DMC. Haftuje się nią paskudnie, ale efekt wart poświęceń. Wydawało mi się, że mam gdzieś bazy do haftowanych kartek, ale okazało się , że mam tylko zakładki, więc kartkę musiałam sama zrobić od podstaw. Wycięłam okienko w beżowej tekturce, wydrukowałam napis i życzenia. Tak to wyglądało z wierzchu:
A tak w środku:
Wewnątrz jest też kieszonka na banknoty. Wkład musiał być dopasowany kolorystycznie do całości:
Może trochę minimalistyczna, ale chyba nie wygląda najgorzej?




















