Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swarovski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swarovski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, lipca 18, 2017

Dziewczyny lubią brąz...

Dziewczyny lubią brąz...
Nie, nie jestem na wakacjach. Po prostu okazało się, że nie tylko mnie podoba się biżuteria z brązu i ostatnio prawie tylko z tego metalu plotę. Nie ma lekko, bo brąz jest twardy jak diabli, ale efekt zdecydowanie wart wysiłku.  W ogóle sporo ostatnio tworzę, tylko czasu już brakuje, żeby o tym napisać. Na szczęście staram się cyknąć zdjęcie każdej rzeczy, zanim opuści moją pracownię, więc prędzej czy później postaram się wszystko pokazać.
Dziś padło na kolczyki:


Prawie rok temu pokazałam ten naszyjnik. Trochę musiał poczekać, ale w końcu doczekał się i kolczyków.


Wczoraj udało mi się wrzucić zdjęcia na fb, a dzisiaj zapraszam na pełniejszą prezentację.


To bardzo podobne oponki, jak w naszyjniku, tylko zrobione z drobniejszych ogniwek: WD = 0,8 mm, ID = 4 mm AR = 5. Splot to oczywiście Full Persian połączony w kółko.


Układ jest odwrotny, to znaczy perełki umieściłam powyżej oponek.


Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że ani ich nie zmierzyłam, ani nie zważyłam. Musi wystarczyć zdjęcie porównawcze, bo już wyfrunęły w świat.


Jak widać są nieznacznie mniejsze, jak w naszyjniku.
Niebawem postaram się pokazać kolejne brązowe prace, a póki co zmykam 😜.

środa, sierpnia 24, 2016

Swarovski w roli głównej i pytanie do Was

Swarovski w roli głównej i pytanie do Was
Trafiło mi się ostatnio takie zamówienie od mojej najlepszej i najwierniejszej klientki. W sumie nic wielkiego: prosta forma, bardzo koralikożerna i dość pracochłonna. Właściwie to nawet bym tego nie pokazywała, gdyby nie fakt, ze przy okazji chciałam Was o coś spytać. Ale to na koniec.
Przedmiotem zamówienia było kilka eleganckich komplecików. Głównie takich "łańcuszkowych". Oto one:

Kryształki Fire Polish Dark Emerald 4 mm (zawieszki 10 mm) + brąz; kolczyki: Swarovski round 10 mm Emerald; zapięcia i listki KC gold:

Kryształki Swarovski Fuchsia bicone 4 mm (zawieszki heart 10 mm, bransoletka: round 8 mm) + mosiądz; były jeszcze kolczyki podobne jak powyżej, ale nie załapały się do zdjęcia:

Kryształki Swarovski Sapphire AB bicone 4 mm (zawieszki drop 11x5,5 mm) + mosiądz; były jeszcze kolczyki z rivoli, ale też nie załapały się do zdjęcia:

Kryształki Swarovski Crystal AB bicone 4 mm (zawieszki butterfly 6 mm) + brąz; kolczyki: Swarovski round 10 mm; zapięcia i zawieszki KC gold:

I na koniec trochę inny komplet: perełki Swarovski creamrose light 4 mm, 8 mm (bransoletka i zawieszka) i 10 mm (kolczyki) na lince jubilerskiej; elementy pozłacane i mosiężne.

Do tego wszystkiego dorobiłam jeszcze mały gratisik:
Taki krzyżyk: Swarovski bicone 4 mm + mosiądz.

Jak widzicie komplety, które nazwałam łańcuszkowymi to po prostu połączone ze sobą niezliczone ilości kryształków na szpileczkach.
I tu dochodzimy do sedna, czyli do mojego pytania do Was. Żeby wykonać te komplety musiałam wywinąć w krótkim czasie ponad 600 loopików. Pod koniec już mi zaczęły latać przed oczami. I wtedy zamarzyło mi się coś takiego:

(zdjęcie pochodzi ze strony sklepu Royal-Stone)

Znacie to urządzonko? Czy ktoś z Was miał go okazję go już używać? Podziwiam go już od dość dawna, ale jest zbyt drogie, żeby kupować "na próbę". Jednak gdyby jeszcze kiedyś miała trafić mi się taka fucha jak powyższa, to jestem skłonna ulec. Tylko czy ono naprawdę jest tak świetne jak się wydaje? Bardzo Was proszę, jeśli mieliście okazję go wypróbować to napiszcie mi jakie jest Wasze o nim zdanie. Będę wdzięczna.

czwartek, sierpnia 18, 2016

Brąz & perły - ciąg dalszy

Brąz & perły - ciąg dalszy
Tak mnie zauroczyło to zestawienie, że nie mogę się od niego uwolnić. Tym razem postanowiłam perełki oprawić w brązowego Romanowa. Czyli klasyka w eleganckim wydaniu.


Najpierw zrobiłam kolczyki.


Takie maleństwa na sztyftach.


Ogniwka z brązu WD = 0,8 mm, ID = 2,7 mm, AR = 3,4 i 4 mm perełki Swarovskiego Creamrose light.
Takie Romanovy doczepiłam do sztyftów z kulką w kolorze KC Gold, a na dole podwiesiłam malutką kropelkę również KC Gold.


Kolczyki mają całkowitą długość (razem ze sztyftem) raptem 3 cm, szerokość 1,2 cm, a waga jednego kolczyka razem z barankiem to niecałe 2,5 g.


Jak widzicie straszne maleństwa.
Do tego zrobiłam wisiorek już trochę większego kalibru.


Podwójny Romanov z brązowych ogniwek WD = 1 mm, ID = 3,5 mm, AR = 3,5 i szklana perełka 8 mm. Niestety skończyły mi się perełki Swarovskiego i musiałam dać taką zwykłą, ale jak tylko uzupełnię zapasy Swarovskiego to ją wymienię.


Na dole połówka Byzantine zakończona kropelką KC Gold i takaż krawatka.


Wisiorek wyraźnie większy od kolczyków: szerokość 2 cm, długość z krawatką 4,5 cm, waga ok. 6,75 g.
Razem wyglądają tak:


Na upartego kolczyki mogą też być kompletem do wisiora, którego pokazywałam ostatnio:


Komplet wyrusza w podróż razem ze Szkatułą, to znaczy zgłaszam go do Blogowych podróży:


Romanov to splot, któremu podczas plecenia wystarczy poświęcić tylko minimalną ilość uwagi, dlatego podczas kibicowania naszym (głównie siatkarzom) na igrzyskach wyplotłam jeszcze co nieco, ale już z innych materiałów i w innych kolorach. Niebawem pokażę.

piątek, kwietnia 22, 2016

Niech bije po oczach!

Niech bije po oczach!
Dzisiaj chciałam Wam pokazać dość nietypowy sposób na makramę.
To, że lubię bangle to pewnie już wiecie, ale moja córka jest pod tym względem prawdziwym radykałem. Bransoletki to w zasadzie jedyna biżuteria, którą nosi na co dzień, pod warunkiem, że nie mają zapięcia. Jako, że sezon ślubno-weselny w pełni, więc i zapotrzebowanie na nowe ozdoby jakby wzrosło. Tym razem zakupiła sobie sukienkę w dość niespotykanym kolorze - takie skrzyżowanie limonki z seledynem z czarnymi lamówkami. A teraz mamo wymyśl mi do tego jakąś biżuterię. To prawdziwe wyzwanie, bo dziecię moje łatwą klientką nie jest, powiedzmy, że ma dość... niekonwencjonalne wymagania. Koralików nie lubi, a chainmaille nijak nie chciał pasować. Ostatecznie na szyję wybrała zawieszkę ze szkła weneckiego na rzemyku (to było proste). Pozostał jeszcze ten najważniejszy element, mianowicie bransoletka. Miała być neonowa w czarnej otoczce (!). Skupiłyśmy się na poszukiwaniu półfabrykatów spełniających założenia kolorystyczne i wybór okazał się niewielki. Postawiłyśmy na 10 mm perełki Swarovskiego w kolorze: Neon Yellow i czarny sznurek woskowany. Reszta byłaby prosta, gdyby przez dziurki w perełkach dało się cokolwiek przewlec, ale nie, perełki te mają dziurki wielkości uszka w igle do koralików :P Mój wypróbowany patent z linką jubilerską odpadał, bo wtedy musiałoby być zapięcie, zaproponowałam więc drut pamięciowy i został zaakceptowany (swoją drogą ledwo udało mi się na niego nawlec te perełki). Jednak bransoletka miała być pojedyncza i z zamkniętym obwodem. Klasycznego makramowego rozsuwanego patentu nie dało się tu zastosować, bo końcówki drutu były zbyt agresywne i tak powstała makramowa bangle. O taka:


Na końcówkach drutu zrobiłam loopiki, które zaczepiłam o siebie i na tym zawiązałam sznurkowe węzełki. Wprawne oko zauważy, że jedna z sekcji makramy jest trochę grubsza i nie układa się idealnie płasko (ta najbliżej mojego logo):


Bransoletka jest sztywna i wygląda dość solidnie (tu jeszcze lepiej widać miejsce łączenia):


Perełki dają po oczach, że ciężko było na zdjęciach oddać ich prawdziwy odcień, ale starałam się jak umiałam i nawet nie wygląda to tak źle.


A tu bransoletka w towarzystwie wspomnianego naszyjnika ze szkła weneckiego:



Po pierwszej przymiarce całości córka stwierdziła, że wolałaby jednak zielone buty, bo za dużo tego czarnego. Na szczęście miałam zamelinowane bazy klipsów do butów, które kupiłam kiedyś na próbę, ale nie zdążyłam jeszcze ich zagospodarować. Jako, że mnie już brakło czasu, córka dostała do ręki potrzebne materiały i wytyczne co do wykonania. W ten sposób nudne, stare czarne szpilki zyskały seledynowe kokardki. Muszę przyznać, że natychmiast polubiłam klipsy do butów i przy najbliższej okazji muszę się w te bazy znowu zaopatrzyć. Można mieć jedne podstawowe proste buty i dostosować je do każdej niemal kreacji. W tym kontekście cena 5 złotych za jedną parę baz przestaje wydawać się już taka wysoka.




czwartek, września 17, 2015

Pierwsza wymianka

Pierwsza wymianka
Już kiedyś wspomniałam, ze umówiłyśmy się z Mirką (Akrimeks) na wymiankę. Paczuszka dotarła do mnie w poniedziałek, moja już też jest na miejscu, więc mogę pokazać co było przedmiotem owej wymianki.
Oto zawartość paczuszki, a właściwie paczki, bo rozmiar miała całkiem pokaźny, którą otrzymałam od Mirki:


Znalazł się tam szyszkowy wianek:


Który już zawisł na jednym ze słupów w salonie:


Dwustronny komplet podkładek decu pod kubki:


Fikuśne ceramiczne filiżaneczki, wiszący wazonik do mini-ikebany (tak myślę) i szklany kubeczek otulony sznurkiem, w którym już zamieszkały moje szydełka:


Karteczka wykonana haftem matematycznym, trochę przydasi:


I to, co zrobiło mi największą radochę, czyli frywolitkowe kolczyki i bransoletka. Kolczyki są cudne i żałuję tylko tylko, że w tym roku nie założę już mojej czerwonej letniej sukienki, bo pięknie by do niej pasowały:


A wszystko zaczęło się od łapania mojego licznika. Jak może pamiętacie Mirka była jedną ze zwyciężczyń tej zabawy i wybrała sobie tę bransoletkę:


Podczas dogadywania szczegółów wysyłki zaproponowała, żebym dorobiła kolczyki i wisiorek do kompletu, a ona w zamian podeśle mi coś ze swoich prac. Chętnie się zgodziłam, bo bardzo podobają mi się jej szyszkowe wianki. Po negocjacjach ustaliłyśmy, że oprócz dopełnienia chainmaillowej bransoletki uszyję jeszcze rivolkowy komplecik, a ja dostanę wianek i coś jeszcze. Jak widać na zdjęciach powyżej tego "coś jeszcze" całkiem sporo się zrobiło.
Chainmaillowe kolczyki i wisiorek zrobiłam natychmiast, ale musiały czekać na resztę, więc po drodze przeszły kilka transformacji. Ostatecznie kolczyki są dość długie (zapomniałam je zmierzyć, ale bez bigla mają z pewnością 4 cm), choć w sumie filigranowe.


Natomiast wisiorek zupełnie niechcący przyjął formę koniczynki.


I jeszcze zdjęcie "rodzinne" z bransoletką:


Komplet rivolkowy miał być podobny jak mój morski, ale Mirka zdecydowała się na srebrzystości. Tak więc królują w nim kryształki w kolorze Black Diamond i koraliki z efektem Silver-Lined. Chyba nie muszę Wam mówić jak paskudnie się je fotografowało.
Kolczyki wyplotłam na srebrnych biglach, trochę innych jak te moje, ale tamte już mi "wyszły". W sumie to chyba nawet wyszło im na dobre, bo kolczyki są zdecydowanie lepiej wyważone. Oto one:


I obowiązkowo plecki:


Jak w przypadku kolczyków pole manewru jest stosunkowo niewielkie i są one rzeczywiście bardzo podobne do moich, tak już wisiorek "robił się sam". Nie miałam żadnego konkretnego projektu, po prostu doszywałam kolejne koraliki i wyszło coś takiego, mocno kwiatkowego:


Kiedy doszłam do krawatki uświadomiłam sobie, że nie spytałam na jakim nośniku ma być on zawieszany. Jako, że Mirka akurat była na wakacjach, to podjęłam decyzję za nią i wyszydełkowałam cieniutki sznur z koralików 15/0 na 4 w rzędzie, o taki:


Do dopełnienia kompletu powstała jeszcze bransoletka na 6 koralików w rzędzie z 11/0:


A tak to wygląda wszystko razem (na tym zdjęciu kolory są najbliższe prawdy):


I jeszcze na substytucie "ludzia":


Wymiankę uważam za bardzo udaną, bo obie jesteśmy zadowolone z tego, co dostałyśmy. Duża zasługa w tym metryczek, których istnienie zawdzięczamy Hubce :)

Na koniec jeszcze garść szczegółów technicznych. Do rivolkowego kompletu wykorzystałam następujące materiały: Krzyształki Rivoli Swarovski 8 mm (kolczyki) i 12 mm (wisiorek) w kolorze Black Diamond F; kryształki Fire Polish 3, 4 i 6 mm w kolorze Black Diamond AB; koraliki TOHO w kolorze Silver-Lined Grey (15/0, 12/0 Treasure, 11/0), Silver-Lined Frosted Black Diamond i Preciosa 15/0 Silver-Lined Crystal; bigle do rivoli srebrne, pozostałe półfabrykaty posrebrzane, nici One-G szare.

środa, kwietnia 22, 2015

Morska kolekcja

Morska kolekcja
Wspominałam już parę razy, że z biżutków w tej kolorystyce zebrała mi się już niemała kolekcja, której w większości nie miałam jeszcze okazji tutaj zaprezentować. Miałam to zrobić przy okazji prezentacji czegoś nowego, ale jakoś się nie składało (bo to do jakiegoś wyzwania, czy innej zabawy blogowej zgłaszałam, albo czasu brakło, albo post zrobił się za długi). Post ten zaczęłam pisać przeszło pół roku temu ale jakoś skończyć nie mogłam. Nie bez znaczenia był też brak odpowiednich zdjęć. W końcu uznałam, że czas minął.
Wszystko zaczęło się parę lat temu, kiedy Weraph opublikowała swój tutorial na koczyki wachlarze. Był to kolejny kursik Weroniki (po sznurach), który przykuł moja uwagę. Realizacja tego projektu spowodowała niemałą rewolucję w moich koralikowych działaniach, bo potrzeba zastosowania 4 rozmiarów koralików wiązała się z koniecznością zaopatrzenia się w TOHO. Nie było jeszcze wtedy takiego wyboru kolorystycznego, jak dzisiaj, więc trochę zajęło mi znalezienie całego zestawu w jednym sklepie. Długo nie mogłam się zdecydować, ale w końcu postawiłam na kombinację kolorów: Inside-Color Aqua-Capri Lined i Trans-Rainbow Aquamarine. Oczywiście po zrobieniu wachlarzy zostało mi sporo koralików, więc spróbowałam wykonać spiralę celini, potem gąsieniczkę. Wtedy zabrakło mi koralików, więc musiałam dokupić. I tak wpadłam w błędne koło - z pozostałości próbowałam coraz to nowe wzory, dokupowałam kolejne brakujące koraliki, a kolekcja rozrastała się i rozrastała.
Przyjęłam zasadę, że wszystkie użyte koraliki i kryształki muszą posiadać w nazwie swojego koloru człony: Aqua lub/i Capri. Kolorystyka należy do moich ulubionych i mam w niej sporo ciuchów, głównie w wersji "na co dzień" więc i kolekcja taka raczej codzienna. Tym bardziej, że koraliki Trans-Rainbow Aquamarine dzięki temu, że są przezroczyste i pokryte tęczową powłoką mają zdolności kameleona. W zależności od okoliczności ich odcień może być bardziej niebieski przez morski do zielonego. Efekt ten prezentowałam już przy okazji tych kolczyków i spinki. To daje naprawdę olbrzymie możliwości.
W tym momencie moja kolekcja prezentuje się następująco:
Kolczyki, 3 pary: wspomniane wachlarze, kwiatuszki z Rose Petals i Rivolkowe:


Bransoletki, sztuk 2: moja pierwsza gąsieniczka i marynarska z węzłem:


Różnica w kolorze niebieskich koralików wynika stąd, że pierwsze elementy, w tym gąsieniczka robione były na zielonej żyłce wędkarskiej, późniejsze na bezbarwnej nici monofilowej, a bransoletka z węzłem na białym kordonku.

Wisiorki, sztuk 3: oponka, rozetka z rivoli i kwiatek z Rose Petals:


Do wisiorków jako nośnik wykorzystuję gruby granatowy rzemień, także do bransoletki:


Również na rzemień nakładam ten koralik "celinkę" czasem noszę na szyi, czasem na nadgarstku:


Naszyjnik, jak na razie jest tylko jeden - szydełkowa"celinka" (można go też zamotać podwójnie i wtedy będzie bransoletka):


Jeszcze 3 pierścionki: opleciony szklany kaboszon (mój pierwszy koralikowy pierścionek), celinkowy (chwilowo nieczynny, bo żyłka  którą był uszyty nie wytrzymała napięcia i pękła. Jeszcze nie zdecydowałam, czy odtworzę go w pierwotnej wersji, czy może w innej), i rivolkowy na metalowej bazie:


Jest jeszcze spora garść koralików "modułowych" (ot, takie eksperymenty);



I na koniec - moje ostatnie dzieło: niedawno prezentowana spinka do włosów:


Uff! To chyba wszystko. To znaczy wszystko na dzisiaj, bo kolejne elementy będą powstawać. Już mam w głowie kolejne kolczyki.
Spora część zaprezentowanych tworów to moje "pierwsze razy" z danym wzorem.
Można je zestawiać ze sobą na tysiące sposobów. Uniwersalność, to to, co tygrysy lubią najbardziej :)
Pokażę tylko kilka możliwości.
Pierwsze elementy kolekcji stanowiły zestaw pierwotny:


Powstało też kilka nominalnych kompletów:



Resztę niech Wam podpowie wyobraźnia :)
Na przykład w tym momencie mam w uszach kolczyki wachlarze, a na szyi szydełkową celinkę.
Copyright © Z kociołka czarownicy , Blogger