Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morska kolekcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morska kolekcja. Pokaż wszystkie posty

piątek, lipca 03, 2015

Wracając do bransoletek...

Wracając do bransoletek...
...dziś pokażę tylko jedną, ale za to "na bogato". I w dodatku nie z ogniwek, co nie znaczy, że z nich rezygnuję, o nie, ale najpierw muszę pokazać wszystko to, co ostatnio zrobiłam, a teraz grzecznie czeka w kolejce, głównie "do fotografa" i potem do publikacji. Trochę się tego nazbierało.
Dziś będzie kolejny element do mojej morskiej kolekcji, bo stwierdziłam, że bransoletek jest w niej zdecydowanie zbyt mało ;-)
Do rivolkowego kompletu potrzeba mi było czegoś bardziej błyszczącego, jak zwykły bead crochet. Myślałam nawet o Caprice, ale uznałam, że aż tak bogato być nie musi. Już dawno chciałam zrobić kolejną flat spiral, bo jak dotąd popełniłam tylko jedną, a bardzo podoba mi się ten wzór. Nie podoba mi się tylko jak układają się koraliki przy samym zapięciu, dlatego moja flat spiral nie ma zapięcia. Zrobiłam ją na okrągło jako bangle. To, że lubię tego typu bransoletki chyba można zauważyć, bo stale je robię. Jest kilka przyczyn: po pierwsze - do szału doprowadza mnie, kiedy bransoletka ucieka mi przy próbie samodzielnego jej zapięcia (bo na pomoc nie mam co liczyć), a te łatwiejsze do zapięcia również łatwiej się rozpinają w sposób niekontrolowany; po drugie - bangle ładniej układają się na nadgarstku; poza tym zapięcia są zazwyczaj metalowe, a to drastycznie zwiększa ryzyko uczulenia i w konsekwencji wysypki .
Oto więc moja bangle flat spiral:


Pomimo, że szyłam ją nićmi, a nie żyłką, to jest dość sztywna i bardzo ładnie trzyma kształt. Myślę, że nie bez znaczenia jest też tu udział fasetowanych kryształków, a nie kuleczek.


Jako się rzekło bransoletka powstała jako uzupełnienie do rivolkowego kompletu:


Na koniec jeszcze materiały: Fire Polish 6 mm Aquamarine i 3 mm Capri Blue AB, koraliki TOHO 11/0 Inside-Color Aqua-Capri Lined, nici OneG.

piątek, maja 29, 2015

Wreszcie słońce!

Wreszcie słońce!
Czekałam, czekałam i w końcu się doczekałam. Dzisiaj wreszcie wyszło słoneczko. Czas już najwyższy, bo przez przeszło tydzień deszczu trawa rosła jak oszalała, a w domu zrobiła się już kolejka do fotografa. Za trawę zabrałam się już wczoraj, niestety nie ma lekko, bo ziemia mokra jak diabli i kosiarka grzęźnie, ale co nieco się udało skosić. Za to dziś od rana rozłożyłam swoje przenośne "atelier"na tarasie. Przy takiej (deszczowej) pogodzie intensywność produkcji wzrasta, ale nie ma tego jak pokazać, bo światła do zdjęć brak.
Na początek - moje pierwsze "prawdziwe" indiańce. Prawdziwe, bo wykonane brick stichem. Nie jest to mój ulubiony ścieg (zdecydowanie wolę peyote) i po zrobieniu tych koczyków to się raczej nie zmieni. Jednak tak podobają mi się indiańce, że pewnie jeszcze nie raz będę się nim katować. Te są jeszcze mocno niedoskonałe, ale już wiem, co zrobiłam źle i następne powinny być lepsze.


Może pamiętacie jak pisałam, o tutaj, że chciałam zrobić sobie kolczyki na lato, ale brakło mi 10 koralików? No to właśnie są te. Skusiłam się na dni taniej dostawy w Kadoro i jednak kupiłam te brakujące koraliki (a przy okazji też trochę innych - nieuleczalny koralikoholizm).
Kolczyki utrzymane są w kolorystyce aqua-capri, czyli kolejny element do mojej morskiej kolekcji. Spora część użytych koralików jest z efektem silver-lined, przez co błyszczą się dość intensywnie i nie było łatwo zrobić im dobrych zdjęć. To błyszczenie najlepiej widać na ciemnym tle:


Są dość długie, bo aż 10 cm z biglem, dlatego przeznaczone są do podkoszulka i "gołej" szyi. Jednak nie powiem, że na pewno nigdy nie zrobię do nich żadnego naszyjnika, bo to nigdy nie wiadomo co mi do łba nagle strzeli :)


Podstawowe trzy błędy, które popełniłam: murek z bugli jest zbyt ścisły, wpleciony kryształek to Fire Polish, a lepszy byłby bicone, no i frędzelki mają trochę za mało luzu. Następnym razem będzie lepiej.


Użyte materiały: Koraliki Bugle 3 (6 mm) w kolorach Transparent Capri Blue i Silver-Lined Aquamarine, TOHO 11/0 Inside-Color Aqua-Capri Lined i Trans-Rainbow Aquamarine, Magatama 3mm Transparent Capri Blue, TOHO 15/0 Silver-Lined Aquamarine i kryształek Fire Polish 4mm Capri Blue. Całość wisi na moich ulubionych biglach ze stali chirurgicznej.

środa, kwietnia 22, 2015

Morska kolekcja

Morska kolekcja
Wspominałam już parę razy, że z biżutków w tej kolorystyce zebrała mi się już niemała kolekcja, której w większości nie miałam jeszcze okazji tutaj zaprezentować. Miałam to zrobić przy okazji prezentacji czegoś nowego, ale jakoś się nie składało (bo to do jakiegoś wyzwania, czy innej zabawy blogowej zgłaszałam, albo czasu brakło, albo post zrobił się za długi). Post ten zaczęłam pisać przeszło pół roku temu ale jakoś skończyć nie mogłam. Nie bez znaczenia był też brak odpowiednich zdjęć. W końcu uznałam, że czas minął.
Wszystko zaczęło się parę lat temu, kiedy Weraph opublikowała swój tutorial na koczyki wachlarze. Był to kolejny kursik Weroniki (po sznurach), który przykuł moja uwagę. Realizacja tego projektu spowodowała niemałą rewolucję w moich koralikowych działaniach, bo potrzeba zastosowania 4 rozmiarów koralików wiązała się z koniecznością zaopatrzenia się w TOHO. Nie było jeszcze wtedy takiego wyboru kolorystycznego, jak dzisiaj, więc trochę zajęło mi znalezienie całego zestawu w jednym sklepie. Długo nie mogłam się zdecydować, ale w końcu postawiłam na kombinację kolorów: Inside-Color Aqua-Capri Lined i Trans-Rainbow Aquamarine. Oczywiście po zrobieniu wachlarzy zostało mi sporo koralików, więc spróbowałam wykonać spiralę celini, potem gąsieniczkę. Wtedy zabrakło mi koralików, więc musiałam dokupić. I tak wpadłam w błędne koło - z pozostałości próbowałam coraz to nowe wzory, dokupowałam kolejne brakujące koraliki, a kolekcja rozrastała się i rozrastała.
Przyjęłam zasadę, że wszystkie użyte koraliki i kryształki muszą posiadać w nazwie swojego koloru człony: Aqua lub/i Capri. Kolorystyka należy do moich ulubionych i mam w niej sporo ciuchów, głównie w wersji "na co dzień" więc i kolekcja taka raczej codzienna. Tym bardziej, że koraliki Trans-Rainbow Aquamarine dzięki temu, że są przezroczyste i pokryte tęczową powłoką mają zdolności kameleona. W zależności od okoliczności ich odcień może być bardziej niebieski przez morski do zielonego. Efekt ten prezentowałam już przy okazji tych kolczyków i spinki. To daje naprawdę olbrzymie możliwości.
W tym momencie moja kolekcja prezentuje się następująco:
Kolczyki, 3 pary: wspomniane wachlarze, kwiatuszki z Rose Petals i Rivolkowe:


Bransoletki, sztuk 2: moja pierwsza gąsieniczka i marynarska z węzłem:


Różnica w kolorze niebieskich koralików wynika stąd, że pierwsze elementy, w tym gąsieniczka robione były na zielonej żyłce wędkarskiej, późniejsze na bezbarwnej nici monofilowej, a bransoletka z węzłem na białym kordonku.

Wisiorki, sztuk 3: oponka, rozetka z rivoli i kwiatek z Rose Petals:


Do wisiorków jako nośnik wykorzystuję gruby granatowy rzemień, także do bransoletki:


Również na rzemień nakładam ten koralik "celinkę" czasem noszę na szyi, czasem na nadgarstku:


Naszyjnik, jak na razie jest tylko jeden - szydełkowa"celinka" (można go też zamotać podwójnie i wtedy będzie bransoletka):


Jeszcze 3 pierścionki: opleciony szklany kaboszon (mój pierwszy koralikowy pierścionek), celinkowy (chwilowo nieczynny, bo żyłka  którą był uszyty nie wytrzymała napięcia i pękła. Jeszcze nie zdecydowałam, czy odtworzę go w pierwotnej wersji, czy może w innej), i rivolkowy na metalowej bazie:


Jest jeszcze spora garść koralików "modułowych" (ot, takie eksperymenty);



I na koniec - moje ostatnie dzieło: niedawno prezentowana spinka do włosów:


Uff! To chyba wszystko. To znaczy wszystko na dzisiaj, bo kolejne elementy będą powstawać. Już mam w głowie kolejne kolczyki.
Spora część zaprezentowanych tworów to moje "pierwsze razy" z danym wzorem.
Można je zestawiać ze sobą na tysiące sposobów. Uniwersalność, to to, co tygrysy lubią najbardziej :)
Pokażę tylko kilka możliwości.
Pierwsze elementy kolekcji stanowiły zestaw pierwotny:


Powstało też kilka nominalnych kompletów:



Resztę niech Wam podpowie wyobraźnia :)
Na przykład w tym momencie mam w uszach kolczyki wachlarze, a na szyi szydełkową celinkę.

niedziela, marca 29, 2015

Koraliki, koraliki...

Koraliki, koraliki...
Powiem Wam, że ta zima była jakaś ciężka. Zawsze o tej porze roku miałam więcej wolnego czasu, żeby nadgonić z robótkowymi zaległościami, a tym razem gdzieś się zgubił (ten czas). Chęci też jakby mniej. Ale idzie ku lepszemu. W tym momencie mam na warsztacie 6 prac biżuteryjnych (wróć już tylko 5) i dwie dziergane, w dodatku to nie żadne UFOki (tych też by się kilka znalazło), tylko cały czas w robocie. Czyli chyba wszystko wraca do normy :) Do tego znowu nabrałam ochoty na wyzwania. Przeglądam więc, co tam nowego w tym temacie, a tu mi mówią: "otwórz szufladę", no to otwarłam, a tam co? oczywiście koraliki. One są wszędzie, prawie jak motocykliści :)


Dawno nie zrobiłam żadnej spinki do włosów. A brakowało mi się jakieś do mojej już solidnie rozbudowanej morskiej kolekcji. Oczywiście wchodziła w grę tylko z koralików. No to teraz już mam.


Zupełnie niechcący wyszła mi mocno "na bogato", ale we włosach to powinno trochę zniknąć.


W każdym razie koralików tutaj nie brakuje.


Są też kryształki i wszystko mocno się błyszczy. Wydaje mi się, ze spinka wpisała się również w założenia wyzwania na blogu Pomorze craftuje z cyklu "zainspiruj się - Lśnienie":


Lśni, więc i tam ją zgłaszam.
Niezmiennie fascynuje mnie w tym zestawie koralików ich zdolność do zmiany koloru w zależności od oświetlenia, czy barwy otoczenia. Tak wygląda w świetle sztucznym:


Tak z lampą błyskową:


A te zdjęcia zrobiłam w tym samym miejscu i czasie, przy identycznym (naturalnym) oświetleniu i ustawieniach aparatu, kompletnie bez jakiejkolwiek obróbki graficznej. Zmieniał się tylko kolor tła:







Na koniec jeszcze kilka szczegółów technicznych. Spinka wykonana w technice haftu koralikowego według własnego pomysłu i projektu, a właściwie to bez projektu, bo jak zwykle improwizowałam. Materiały: kryształek Rivoli Swarovskiego 12 mm w kolorze Light Turquoise; dwa kryształki Xilion Rose 7 mm w kolorze Capri Blue; koraliki TOHO w kolorach: Inside-Color Aqua-Capri Lined (15/0, Treasure 12/0, 11/0, 8/0); Trans-Rainbow Aquamarine (11/0, 8/0) Silver-Lined Dark Aqua (15/0) i Silver-Lined Aquamarine (15/0); koraliki Super-Duo Aquamarine AB; Fire Polish 3mm Capri Blue AB. Wszystko uszyłam nićmi Nymo. Użyłam podkładu Lacy's Stiff Stuff, grubej tektury dla usztywnienia i ciemno niebieskiego Super Suede na pleckach:


I to by było na tyle :)

wtorek, stycznia 27, 2015

Witam Was niebiesko!

Witam Was niebiesko!
Tak właśnie, zamierzam dziś w końcu zaprezentować moją "kolorową" pracę na styczeń. Ten czas to chyba przyspieszył w nowym roku. Nie nadążam oglądać Waszych cudeniek, o komentarzach nie wspominając, w ogóle z niczym nie mogę zdążyć. Kiedy okazało się, że moja poduszka ze smokiem, mimo, że niebieska, to jednak nie kwalifikuje się do zabawy, byłam trochę zawiedziona, ale na szczęście niebieski to mój ulubiony kolor od zawsze, od bladego błękitu po głęboki granat ze wszystkimi odnogami (np. turkus). I nie zmieniły tego lata obowiązkowego noszenia szkolnego granatowego "chałatu" z białym kołnierzykiem. Zarówno w mojej szafie, jak i w biżuterii jest to kolor dominujący. Lubię niebieskie i granatowe dodatki we wnętrzach, szczególnie w połączeniu z drewnem i zdecydowanie preferuję tę kolorystykę w łazienkach. A moje ulubione kamyczki to turkus i lapis lazuli. Niejako na dowód tego co napisałam - przejrzałam moje dotychczasowe dokonania i od samego początku istnienia tego bloga nie znajdziecie miesiąca, w którym by się coś niebieskiego nie ukazało, więc... same widzicie :)


Ponieważ wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały na to, że niebieski będzie kolorem stycznia, więc szyjąc tę poduszkę w ostatnich dniach grudnia miałam nadzieję ją zgłosić. Niestety zdyskwalifikowało ją zielone tło. Postanowiłam jednak nie szukać natchnienia na siłę, wychodząc z założenia, że samo przyjdzie i nie myliłam się. Jako pierwszy wymyśliłam pewien niebiesko-czerwony komplet, ale gdy już byłam z nim na ukończeniu pojawiło się wyzwanie gościnnej projektantki w Szufladzie, które zostało wymyślone jakby specjalnie dla niego. Więc wybacz Danusiu, ale w tym miesiącu jesteś bardzo stanowcza i zgłoszenie pracy do dodatkowego wyzwania nie przeszłoby żabie przez gardło. Dlatego na niebiesko zgłaszam zupełnie coś innego. Wiem, mogłam podzielić komplet i zaprezentować część tu, a część tam, ale uważam, że komplet nie po to jest kompletem, żeby go dzielić :) Dlatego będzie coś innego, znacznie skromniejszego w formie.
Otóż sięgnęłam po kolejnego UFO-ka. Już kilka miesięcy temu wkleiłam kryształki w bigle z zamiarem oplecenia ich, jak tylko klej zwiąże. Klej już dawno związał, a one nadal czekały w pudełku. W ramach noworocznej walki z UFO wreszcie po nie sięgnęłam. Oto efekt:


Tego typu kolczyki już robiłam nie raz, np: takie na sztyftach i takie na biglach - podobne, jednak każde inne. Te będą kolejnym elementem do mojej morskiej kolekcji, o której miałam coś więcej napisać, ale stale nie mogę się zmobilizować do uzupełnienia zdjęć. Zresztą w tym poście i tak nie mogłabym ich zaprezentować, bo to niezgodne z regulaminem Cyklicznych Kolorków i biedna żabka mogłaby się nimi udławić.
Oplotłam kryształki rivoli 8 mm (malutkie) koralikami w kolorach utrzymanych w morskiej kolorystyce. Wyszły ok. 20 mm rozetki:


Kolczyki są na biglach, ale tak niewielkich, że na uchu wydaje się, że to sztyfty, bo nawet kawałka bigla nie widać. To trochę taki wybieg, bo pomimo, że podobają mi się sztyfty na uszach, to nie cierpię ich nosić - strasznie mi przeszkadzają, gniotą i w dodatku notorycznie zaplątują się we włosy :(


Wszystkie użyte koraliki są mniej lub bardziej transparentne, a większość jeszcze z dodatkowymi efektami (rainbow lub AB). Dzięki temu kolczyki błyszczą się jak diabli.



Dodatkowo zmieniają kolor w zależności od oświetlenia. W świetle sztucznym są zdecydowanie bardziej niebieskie, podczas gdy w świetle dziennym robią się morskie. I nie jest to bynajmniej kwestia ustawienia balansu bieli w aparacie. Specjalnie przeszło tydzień czekałam na odrobinę naturalnego światła, żeby pokazać tę różnicę (reszta zdjęć przy lampce):


Jak zwykle nie korzystałam z żadnych schematów, tylko improwizowałam. Było kilka podejść do tematu, których niestety nie zdążyłam uwiecznić. Rozetki są lekko wklęsłe - podyktowane to jest różnymi względami i była to pierwsza wersja, która mnie zadowoliła.


Na koniec jeszcze plecki. Wnikliwy obserwator zauważy, że nie są jednakowe. Otóż okazało się, że jeden z bigli (to już czwarty oplatany przeze mnie) był trochę wybrakowany. Miseczka na kryształek nie była przylutowana centralnie. Zauważyłam to dopiero, kiedy oprawa (którą zazwyczaj zaczynam od plecków) nie chciała pasować do rivolki. Musiałam więc trochę pokombinować.


Użyte materiały: rivoli 8 mm w kolorze Light Turquoise, TOHO w kolorach: Inside-Color Aqua-Capri Lined (15/0, Treasure 12/0 i 11/0); Trans Rainbow Aquamarine (11/0 i 8/0); Silver-Lined Aquamarine (15/0) oraz Fire Polsh 3 mm Capri Blue AB. Bigle srebrne. Projekt własny.

środa, września 10, 2014

Morska przygoda

Morska przygoda
Kompletnie nie rozumiem w jaki sposób mogłam przegapić to wyzwanie w Szufladzie. A przecież przez cały czas jego trwania towarzyszą mi morskie klimaty. Najpierw były bransoletki żeglarskie dla moich dziewczyn, potem muszelka na Trudne Wyzwanie, kwiatki w morskim kolorze. Na szczęście, kiedy się zorientowałam nie było jeszcze za późno, a ja na szydełku miałam kolejną morską rzecz. Konkretnie bransoletkę. Kolejny przerywnik w nierównej sutaszowej walce.


Bransoletkę zrobiłam jako kolejny element do kolekcji w morskich kolorach, o której już wspominałam przy okazji kwiatuszków i o której obiecuję napisać coś więcej, ale to nie będzie post na 15 minut, dlatego musi to chwilę potrwać.


Oprócz wybitnie morskich kolorów tej bransoletki, jest jeszcze element nieodłącznie związany z życiem na morzu, mianowicie węzeł. A konkretnie węzeł płaski zawiązany ze sznurów bead-crochet. Motyw węzła w biżuterii zawsze był mi szczególnie bliski, choć ostatnio jakby trochę rzadziej po niego sięgam.


Jak zwykle pomysł na taką bransoletkę tkwił we mnie od wieków. Nie mogłam się tylko zdecydować jak rozwiązać kwestię zapięcia, bo żadne nie wydawało mi się odpowiednie. Już nawet myślałam o kolejnej bangle, ale jednak stwierdziłam, że mogłaby być trochę zbyt luźna. Bodźcem ostatecznym okazało się to zapięcie. Jest to zapięcie magnetyczne do grubych rzemieni, ale akurat idealnie mieszczą się w nim dwa sznury na 5 koralików z 11-tek. No, może nie tak idealnie - trochę musiałam pokombinować, żeby je tam wcisnąć, ale udało się. Uwielbiam zapięcia magnetyczne, bo łatwo się je zapina i nie wykazują zbyt dużo wolnej woli w kwestii niekontrolowanego rozpinania się.


Bransoletkę zgłaszam oczywiście na Szufladowe wyzwanie, mimo jej prostoty, bo według mnie doskonale wpisuje się w temat:


Użyte koraliki to TOHO 11/0 w kolorach prosto z ciepłych mórz: Trans-Rainbow Aquamarine i Inside-Color Aqua-Capri Lined oraz zapięcie magnetyczne w kolorze srebrnym. Efekty w tych koralikach (Rainbow i Inside-Color) pełnię swoich możliwości prezentują dopiero w słońcu. Niestety chyba się ono na mnie obraziło, bo kompletnie nie chce współpracować i gdzieś sobie poszło. Próbowałam różnych sztuczek, ale żadna lampa ani flesz nie są w stanie go zastąpić. Dlatego musicie mi uwierzyć na słowo. Przynajmniej na razie, bo kiedyś na pewno go dopadnę i cyknę jakąś fotkę w słońcu :)

piątek, sierpnia 29, 2014

Wszyscy mają kwiatki...

Wszyscy mają kwiatki...
...mam i ja.
Oczywiście kwiatki z Rose Petals według tego projektu Weraph. Miałam na nie ochotę od samego początku, od kiedy Weronika pokazała swoje pierwsze kwiatuszki, ale że ja wybredna jestem, to sporą chwilę zajęło mi zdobycie zestawu płatków, które w pełni by mnie zadowoliły.
W końcu zdecydowałam się na przezroczyste akwamarynki. Oczywiście jak to u mnie musiał powstać komplecik - kolczyki i wisiorek:


Komplecik dołączył do całkiem pokaźnej już kolekcji w kolorach morskich, od której zaczęła się moja koralikowa przygoda i którą regularnie uzupełniam o kolejne elementy. W tym miejscu uświadomiłam sobie, że jeszcze nie pokazywałam na blogu ani jednego z nich (!). Koniecznie muszę to nadrobić. Jednak uważam, że temat zasługuje na odrębnego posta, dlatego dziś pokażę tylko kwiatuszki.


Uszyłam je wczoraj i przyznam się wam, że nie pamiętam, żeby kiedyś już tak źle mi się szyło. No po prostu nic mi wczoraj nie wychodziło. Najpierw miałam problemy z nitką - zaczęłam najcieńszą Nymo, ale kiedy trzeci raz przecięła mi się na dziurce koralika - wymieniłam na Tytan80 i ta na szczęście dała radę. Potem jeszcze złamałam moją najcieńszą igłę. Wszystko mi się rozjeżdżało w rękach, przyszywałam 5 koralików i odkładałam na bok... W rezultacie zaczęłam rano, a skończyłam późnym wieczorem, choć samego szycia to może pół godziny było. Na szczęście jednak w końcu dałam im radę.


Sam tutorial Weroniki okazał się genialny (podobnie zresztą jak inne jej autorstwa), taki jak lubię - prosty, bez zbędnego wodolejstwa, właściwie to sam schemat - i o to chodzi. Nie przepadam za korzystaniem z cudzych wzorów, ale czasem robię wyjątki, tak jak tym razem. Odrobinę zmodyfikowałam tylko sam sposób wykonania zachowując oryginalny schemat i podobnie jak wiele z was wcisnęłam jeszcze kryształek do środka, żeby taka pusta czeluść na mnie nie ziała.
Wisiorek wykonałam z większych płatków i dodałam posrebrzaną prostą krawatkę. Na razie zawiśnie na grubym granatowym rzemieniu:


Kolczyki z mniejszych płatków zawisły na wypróbowanych biglach ze stali chirurgicznej:


Kwiatuszki okazały się również wyjątkowo nieprzyjemne do fotografowania. Bardzo trudno było mi pogodzić mocno przezroczyste płatki i koraliki FP z powłoką AB przy koczykach. Nakombinowałam się przeokrutnie.
Próbowałam i w słońcu:


I w cieniu:


Niestety w każdym przypadku są jakieś przekłamania. W słońcu kolory są bliższe prawdy, ale za to jest mnóstwo odblasków i cieni, w cieniu natomiast "uciekał" mi prawdziwy odcień błękitu. Może w namiocie bezcieniowym byłoby trochę lepiej, ale nie posiadam takowego. Dodatkowo jeszcze bloger coś przekombinował (choć mam wyłączoną opcję "poprawy" zdjęć) i jeszcze bardziej "rozwalił" kolory :(

Wykorzystane koraliki to: Rose Petals Aquamarine 8x7 (kolczyki) i 14x13 mm (wisiorek); Fire Polish Capri Blue 4 mm (wisiorek), 6 mm (środek wisiorka) i FP 3mm Capri Blue AB (kolczyki); TOHO Inside-Color Aqua-Capri Lined 15/0 (kolczyki) i 11/0 (wisiorek); krawatka posrebrzana, bigle ze stali chirurgicznej. Wzór pochodzi stąd.
Copyright © Z kociołka czarownicy , Blogger