Moi obserwatorzy

czwartek, 5 lipca 2018

Kamień Miesiąca - Cyrkonia

Skończył się kolejny miesiąc, więc pora na prezentację mojej pracy konkursowej. Tym razem wyjątkowo mamy do czynienia z kamieniem dwóch miesięcy, maja i czerwca, a jest nim cyrkonia. Z tym, że nie chodzi tu o szklaną cyrkonię, jaką robi np. Swarovski, tylko o kamień jubilerski.


Cytując za WikipediąCyrkonia to bezbarwny syntetyczny kamień ozdobny nieposiadający swojego wzorca w przyrodzie. Jest to stabilizowana, regularna modyfikacja ZrO2 (tlenku cyrkonu). Cyrkonie opanowały świat w latach 70 ubiegłego wieku, jako tani odpowiednik (imitacja) diamentu. Jednak stosując różne domieszki można uzyskać całkiem bogatą paletę barw, dzięki czemu mogą one udawać prawie każdy kamień szlachetny.
To tyle teorii. W sklepie Skarby Natury znalazłam tak bogaty wybór różnorakich cyrkonii, że długo nie mogłam się zdecydować. Ostatecznie wybrałam trójkątne kaboszoniki w opcji krystalicznej, czy jak kto woli - białej.


Wyszłam z założenia, że jak coś się tak mocno błyszczy, to nie może tego być zbyt dużo na raz. Dlatego umieściłam tylko po jednej sztuce w naszyjniku i kolczykach. Prawdę powiedziawszy miała być jeszcze bransoletka, ale czasu mi zabrakło, więc będzie kiedy indziej.


Taki kamień musi mieć odpowiednią oprawę, dlatego umieściłam go w brązie i dodałam trochę białych perełek seashell.


Próba oprawienia trójkątnego kamyka w ogniwka chodziła mi po głowie już od dawna. Tu dodatkowo doszły niewielkie jego rozmiary i obawa żeby za dużo go nie przykryć.
Po wielu eksperymentach wyszło mi coś takiego.


Większe ogniwka, które obejmują kamień z dołu i z góry są głównym elementem nośnym, dlatego wszystkie one są zlutowane. Przy okazji przetestowałam miedziany lut i wynik wyszedł pozytywny.


Oprawa zgodnie z założeniem jest bardzo minimalistyczna i właśnie o coś takiego mi chodziło.


Najpierw zrobiłam naszyjnik. Z założenia miał on mieć formę kolii, a elementem wiodącym miał być trójkąt.


Po obu stronach cyrkoniowego elementu dołączyłam jeszcze po 5 trójkątów wykonanych splotem Inverted Aura. U dołu każdego z nich podwiesiłam małą perełkę, a poniżej cyrkonii trochę większą w kształcie kropelki.



W kolczykach wykorzystałam tak samo oprawioną cyrkonię z podwieszoną kropelką, tylko odpowiednio mniejszą.
Element Inverted Aura (też mniejszy) doczepiony jest powyżej, "do góry nogami" w stosunku do wszystkich pozostałych trójkątów.
Kolczyki zawiesiłam na sztyftach z małą kulką.


Generalnie cały komplet wyszedł bardzo ażurowy i delikatny w formie, choć lekki bynajmniej nie jest.


Waga każdego kolczyka to ok. 3,9 g, a naszyjnika razem z łańcuszkiem to jakieś 20 g (nie dam rady podać dokładnie, bo na razie nie obcinałam łańcuszka, dopasuję go dopiero do potrzeb). Długość kolczyków to 5 cm wraz ze sztyftem.


Album konkursowy znajdziecie tutaj, a mój komplet tutaj. Niestety swoim zwyczajem fb obciął mu zasięgi, tak, że mało komu się wyświetlił (mnie też nie 😭, musiałam go sama odszukać). Zachęcam więc Was do podziwiania i oddawania głosów.




8 komentarzy:

  1. Agatko kolczyki są mega, choć i naszyjnik pięknie sie prezentuje to przegrywa, ale dla tego, ze sama nie noszę;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Renatko:) Nie tylko Ty masz takie zdanie, kolczyki zdecydowanie cieszą się największą popularnością. A naszyjniki, szczególnie tak bogate jak ta kolia to tylko na duże wyjście. Albo na duży konkurs;) Ten widziałabym np. do ślubu, aż żałuję, że mój był przeszło ćwierć wieku temu i że wtedy nie umiałam takiego zrobić :(

      Usuń
  2. Wspaniały komplet! Podobnie jak Renata, uważam że kolczyki są mega, boskie, cudowne :-). Naszyjnik śliczny, ale wiem że bym nie nosiła, a kolczyki tak i owszem, chętnie i często :-)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Beatko:) Nie ma wyjścia, muszę ten wzór (kolczyków oczywiście) jeszcze powtórzyć, może tylko w mniej "ślubnej" kolorystyce ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Piękny komplet i świetny sposób na oprawę trójkątnych kryształków (nie wiem czemu do tej pory oprawiałam tylko okrągłe, a przecież jest tyle różnych kształtów) :) Zgadzam się również z dziewczynami, że to właśnie kolczyki grają tutaj "pierwsze skrzypce", chyba dlatego, że mają wręcz idealną formę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ja do tych trójkątnych podchodziłam już od dłuższego czasu, nawet miałam kilka pomysłów, ale i tak wymyśliłam coś całkiem nowego ;) Jednak te pozostałe pomysły też wypróbuję, bo mam słabość do trójkątów :)

      Usuń
  4. Jestem pod wrażeniem 😍

    OdpowiedzUsuń