Moi obserwatorzy

wtorek, 13 marca 2018

Ultraviolet

No, nie da się ukryć, że fiolety to kompletnie nie moje kolory i nie mam ich wśród swoich skarbów. Jednak kiedy zostałam poproszona o wykonanie czegoś w modnym ultraviolecie musiałam przeprowadzić szybką rewizję i okazało się, że na szczęście zdarzyło mi się kiedyś kupić ogniwka w mixie kolorystycznym. Wśród nich coś znalazłam, niewiele, ale zawsze to coś.
Jako pierwsze wzięłam na tapetę duże ogniwka kupione kiedyś w Planetart, które niestety okazały się niewypałem. Już tu na nie narzekałam, ale powtórzę tylko, że są one z czystego (prawdopodobnie florystycznego) aluminium, bardzo miękkiego.


Ogniwka można z powodzeniem rozginać palcami i niestety nie wytrzymają żadnego obciążenia. Było ich dokładnie 6 sztuk, dlatego zrobiłam z nich Mobiuski, na których już nic nie próbowałam zawieszać.


Za to od góry podwiesiłam je na stopniowanym Boxie wyplecionym ze stali chirurgicznej i również stalowych sztyfcikach z kulką.


W ten sposób na wspomnianych ogniwkach nie ma żadnego obciążenia i powinny jakoś to przeżyć.


Drugie ogniwka fioletowe, jakie znalazłam były już porządne, jeszcze z moich "amerykańskich" zapasów.


Odcień też zdecydowanie bliższy "ultravioletowi". Co prawda na zdjęciach tego nie widać, ale Mobiuski to bardziej ametyst niż ultraviolet. Kolor tego kompletu jest mniej więcej zgodny ze stanem faktycznym. W Mobiuskach nie udało mi się odtworzyć oryginalnego odcienia, bo nie zostało mi już ani jedno ogniwko na wzór, kolczyków też już nie mam, a z pamięci to jednak nie takie proste. Dopiero, jak je wstawiłam na bloga, to zorientowałam się, że jedne i drugie zrobiły mi się prawie takie same.


Można więc było zrobić z nich jakiś "konkretny" splot. Tym bardziej, że było ich trochę więcej.


Ze względu na rozmiar zdecydowałam się na Aurę, a konkretniej: Inverted Aura. 


Fioletowe ogniwka pożeniłam z bright aluminium. Wykończenia (bigle, krawatka, łańcuszek) to oczywiście stal chirurgiczna.


A jeśli już wspomniałam o odcieniu, to fiolet jest chyba najbardziej subiektywnym kolorem z całej palety. Nie pierwszy raz przekonałam się o tym, że mój aparat widzi go na granatowo. Komórka trochę lepiej, ale też musiałam kolory co nieco podciągnąć. Jak się okazało moja pamięć też okazała się zawodna.

12 komentarzy:

  1. Uwielbiam fiolety i mam naprawdę sporo materiałów w jego odcieniach - chociaż, prawda, fotografowanie fioletu to istna męka ;) Komplet jak i oddzielne kolczyki są cudne - chyba kolczyki ciut mocniej przypadły mi do gustu, chyba dlatego, że są takie urokliwe, eleganckie i dyskretne, mimo koloru ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu :) Fiolet niewątpliwie ma swój urok, choć ja chyba odporna na niego jestem ;) A te kolczyki to takie najprostsze z prostych i w tym chyba jest ich siła :)

      Usuń
  2. Świetne, w szczególności spodobały mi się te pierwsze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny kolor! Szkoda, że te ogniwka takie marne, w takim kolorze też bym coś chętnie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      No, niestety kolorowych ogniwek nadających się do chainmaillu w Polsce nie uświadczysz ;)

      Usuń
  4. Mnie spodobały się bardziej pierwsze kolczyki, bardzo ładne połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) To ciekawe, że wszystkim bardziej podobają się te prostsze... chyba muszę więcej takich robić :)

      Usuń
  5. Wyglądają pięknie więc szkoda że jakość jest słaba.Chętnie zobaczyła bym więcej biżuterii w takim wydaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Coś jeszcze pokombinuję ;)

      Usuń