Moi obserwatorzy

czwartek, 5 czerwca 2014

Miniaturyzacji ciąg dalszy

Tym razem złapałam za kaboszoniki korala: trójkąciki na kolczyki i kwadracik na wisiorek. Po konsultacjach z moimi dziewczynami zdecydowałam się na koraliki nickel. Wyszły trochę bardziej eleganckie, jak poprzednie, przynajmniej tak mi się wydaje.


Oplatałam podobnie jak poprzednie, choć jednak trochę inaczej. Jeszcze nie wypracowałam najoptymalniejszej metody. Na zdjęciach trochę razi żyłka widoczna w narożnikach, na szczęście w realu właściwie niezauważalna.


To jeszcze plecki:


Wydają się jeszcze mniejsze i delikatniejsze, jak te z Nocą Kairu - szczególnie kolczyki:


Do wykonania kompleciku wykorzystałam kaboszony korala rekonstruowanego: trójkąciki o boku 7 mm na koczyki i kwadracik 8 mm na wisiorek. Oplotłam koralikami TOHO 15/0 Nickel. Sztyfty i krawatka posrebrzane.

14 komentarzy:

  1. Agato, te są jeszcze ładniejsze od poprzednich, choć tamte też są śliczne!!! Podziwiam urocze maleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Te mają efektowniejszy zestaw kolorystyczny, ale zrobione są w zasadzie tak samo ;-)

      Usuń
  2. Piękny komplet. Ja próbowałam zrobić coś koralikowego, też malutkiego, ale oplatałam, oplatałam aż rzuciłam w kąt, bo nie miałam zdrowia dłużej oplatać :) cały czas coś się plątało i nie chciały mi wychodzić takie ładne rogi :( Twoim jestem zachwycona! I dokładnością i kolorystyką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Z koralików zdecydowanie łatwiej robi się większe formy. Ale miniaturki też są dla ludzi :) Ja mam największy problem z utrzymaniem tego w ręce, bo paluchy raczej mam dość grube :( A nitka mniej się plącze, jeśli skorzysta się z którejś specjalistycznej (do koralików), są dość drogie, ale warto. Natomiast rogi wychodzą ładnie wtedy, gdy się solidnie napina nitkę. Niestety lubi wtedy czasem strzelić i trzeba zaczynać od początku :(
      A kolorystyka rzeczywiście mi się udała :)

      Usuń
  3. Pięknie i elegancko. Robota jak od jubilera :-)

    OdpowiedzUsuń