Moi obserwatorzy

wtorek, 29 marca 2016

Helm w wariantach

Miałam mnóstwo planów na okres okołoświąteczny, ale tyle z tego wyszło, że przez ponad tydzień nie zaglądałam do bloggera i teraz mam zaległości jak stąd do... , mniejsza z tym dokąd. Sporo rzeczy czeka na publikację, drugie tyle na zdjęcia, więc już się biorę do roboty.

Dziś chciałam pokazać Wam Helm Chain, ale w trochę innym wydaniu. To taki wariant tego splotu, gdzie mniejsze ogniwka zamiast łączyć ze sobą cztery większe naraz, spinają je po dwa osobno.
Najpierw kolczyki:


Jeśli po samym opisie nie udało się Wam zorientować o co chodzi, to teraz już chyba wiecie. A jak nie, to tutaj znajdziecie więcej szczegółów. Takie rozetki figurują tu pod nazwą " Acute Mandala".


Średnica rozetek to ok.1,7 cm. Wykorzystałam ogniwka w kolorze srebrnym ze stopu żelaza grubości (WD) 1 mm o średnicach zewnętrznych (OD) 5 i 8 mm.


Potem zrobiłam jeszcze bransoletkę. Splot w zasadzie taki sam.


Jedyna różnica jest taka, że w kolczykach małe ogniwka łączące ustawione są zbieżnie, a w bransoletce równolegle (na przemian).


Rozmiary ogniwek takie same.


Taki wyszedł z tego komplet - nie-komplet:


To moja druga praca na chainmaillowe zadanie nr 4, ale nie ostatnia, bo będzie jeszcze coś :)



poniedziałek, 21 marca 2016

Podsumowanie "japończyków"

Kolejna lekcja za nami. I znowu powstało mnóstwo ciekawych i bardzo różnorodnych prac. Mamy więc oprócz klasycznych rozetek - obiekty 3D, połączenia ogniwek z koralikami, a nawet z szydełkiem. Tak wyglądają wszystkie nasze prace w tym miesiącu (zdjęcia ułożone są w kolejności ich dodawania do żabki):


Jeden splot a tyle możliwości!

Okazało się jednak, że ten splot sprawił Wam jak na razie najwięcej kłopotów, głównie związanych z doborem odpowiednich ogniwek. Nie da się ukryć, że sploty japońskie są najbardziej wymagające jeśli chodzi o AR, a oferta naszych sklepów nie jest niestety zbyt urozmaicona w tym względzie. Może to sprawiło, że było nas tym razem tylko pięcioro, ale za to większość wykonała po kilka podejść do tematu. Zaimponowała mi Wasza pomysłowość w radzeniu sobie z przeciwnościami losu :)

To też skłoniło mnie do uzupełnienia regulaminu. Pojawił się nowy punkt:
nr 8. "W poście z pracą powinny znaleźć się: banerek lekcji, przynajmniej jedna fotografia (im więcej tym lepiej) i szczegóły techniczne pracy, takie jak: rozmiary użytych ogniwek, rodzaj i wariant użytego splotu, opis ewentualnych trudności przy wykonaniu pracy i jak sobie z nimi poradziliście, opcjonalnie link do instrukcji, z której skorzystaliście. Informacje te mogą pomóc pozostałym uczestnikom."
Oczywiście zdecydowana większość z Was stosuje się do tych zaleceń z własnej inicjatywy, ale chciałabym, żeby stało się to obowiązkowe. W końcu ideą wspólnej nauki jest współpraca i wzajemna pomoc w przezwyciężaniu trudności. Mam nadzieję, że się ze mną zgadzacie.

A skoro już jestem przy sprawach technicznych, to wprowadzam jeszcze jedną zmianę. Lista sklepów z ogniwkami, którą Wam wysyłałam jest ciągle uzupełniana. Chciałam, żebyście mieli cały czas dostęp do wersji aktualnej. Dlatego plik z listą w formie .pdf umieściłam na moim dysku google. Link do niego znajduje się w zakładce "Nauka chainmaille". Jednak plik jest zaszyfrowany i żeby z niego skorzystać będziecie potrzebować hasła, które prześlę Wam mailowo na życzenie.

Nie przedłużam już, bo pewnie nie macie zbyt wiele czasu na czytanie, w końcu Święta tuż tuż i każdy inne sprawy ma na głowie.

piątek, 18 marca 2016

Helmowe drobiazgi

Tak na dobry początek chciałam Wam pokazać kilka drobiazgów wykonanych obowiązującym w tym miesiącu splotem, czyli Helm chain. Wprawdzie nie jestem pierwsza, bo Ala pokazała swoje prace jeszcze przed terminem, ale co tam. Może zacznę od banerka:


Najpierw zrobiłam sobie charmsika do helmowej miedzianej bransoletki, którą pokazywałam w poście z zadaniem. Już od dawna nosiłam się z zamiarem zrobienia do niej zestawu miedzianych charmsów z białym koralem, żeby mieć komplet do klucza i tych kolczyków. Właśnie zrobiłam pierwszy krok, o taki:


Pomiędzy dwie kulki białego korala (12 i 8 mm) wsadziłam helmową przekładkę z 4 elementów. Wzbogaciłam ją 4 mm karbowanymi miedzianymi kuleczkami.


Moja córka (ta najmłodsza) twierdzi, że jest duży jak na charmsa. Sama zawieszka ma długość prawie 3 cm + zapięcie (federing).


Teraz powinnam pójść za ciosem i zrobić resztę. Mają być wrappkowane. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Kolejny drobiazg to kolczyki:


Taka sama przekładka, tylko z 3 elementów i bez kuleczek. Koraliki to plastikowe perełki (10 i 6 mm), które bardzo lubię, bo są lekkie i nie odłazi z nich perłowa powłoka tak jak ze szklanych.


To są już naprawdę drobinki. Ich długość bez bigla to niespełna 2,5 cm.


Do tej koronkowej formy pewnie jeszcze nie raz wrócę, bo bardzo ją lubię i zawsze mi się podobała.
W kolejnej odsłonie pokażę Helm, ale nie w podstawowej formie, tylko w wariantach.

środa, 16 marca 2016

Krople deszczu

Tak mi się jakoś skojarzyły te kolczyki (które rodziły się w bólach bardzo długo), że postanowiłam zgłosić je na wyzwanie Szuflady:


Niedługo minie trzy lata od czasu kiedy zdecydowałam się "zaliczyć" moje pierwsze (i jak na razie jedyne) warsztaty rękodzielnicze, a konkretnie wrapkowe u Kornelii Skubinowskiej czyli Sunflower. Uczyłyśmy się wtedy kilku elementów, bez żadnego projektu, ale jednak była to operacja na "żywym organizmie". Owocem tej nauki stał się wisior: przedziwny, niesymetryczny, trochę chaotyczny, ale i tak go lubię. Może go nawet znacie z mojej galerii na Picasie. Miałam z nim tylko jeden problem - brakowało mi do kompletu kolczyków. Naszukałam się kamyczków, które wyglądałyby chociaż podobnie jak ten w wisiorze... i nic. W końcu po półtora roku spotkałam Kornelię na Giełdzie Minerałów i poprosiłam o pomoc. Takich samych kamyczków wprawdzie nie miała, ale wyszperała mi dwie cudne kropelki lapis lazuli, które odcieniem i fakturą bardzo przypominają ów barwiony kamień księżycowy, który mam w wisiorku. Rok temu zlutowałam bazy do tych kolczyków. Ale dopiero niedawno wzięłam się w końcu do roboty i wykręciłam kolczyki (w jeden dzień). Oto one:


Zrobione są całkowicie ze srebra techniką wire-wrapping. Jeśli to kogoś interesuje to wykorzystałam druty: 1,0 mm próby 925 oraz 0,8 i 0,25 mm próby 999 plus kawałek kulkowego łańcuszka i bigle angielskie (srebro 925), no i oczywiście wspomniane już kropelki lapis lazuli.


Starałam się, aby przy zachowaniu stylu i formy zbliżonej do wisiora były jak najmniejsze. Mam nadzieję, że to mi się udało. Kolczyki razem z biglami liczą sobie niecałe 4 cm długości i ok. 2 cm szerokości w najszerszym miejscu. A i tak są bardzo strojne.


Kolczyki są swoim lustrzanym odbiciem, ale każdy z nich jest podobnie asymetryczny jak sam wisior.


Na koniec zostały zoksydowane i wypolerowane. Przy okazji porobiłam trochę zdjęć podczas tego procesu, tak więc możecie spodziewać się jakiejś małej fotorelacji na temat oksydowania (prosiła mnie kiedyś o to Akrimeks).


A tak wyglądają razem z wisiorem. Chyba pasują?



To teraz jeszcze bransoletka. A może też pierścionek? Ciekawe czy będę potrzebowała na to kolejnych trzech lat?

poniedziałek, 14 marca 2016

Stepping stones

Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że dobiega końca czas naszej 3 lekcji, a jeszcze nikt nie pokazał bransoletki. To rażące niedopatrzenie, więc postanowiłam sama jakąś sklecić. Mała poprawka: wczoraj wieczorem Joasia pokazała jednak bransoletkę, ale ten post był już napisany, czekał tylko na zdjęcia, więc i tak go publikuję. Bransoletkę zrobiłam na próbę, żeby zobaczyć jak te te "kroczące kamienie" wyglądają. No to wyglądają tak:


Splot to tytułowe Stepping stones, tutaj można zobaczyć jak się go plecie. Bardzo prosty, klasyczny "japończyk".


Zaintrygowała mnie nazwa splotu. Tłumaczenie dosłowne trochę nie miało sensu, więc zapytałam wujka Google i dowiedziałam się, że "stepping stones" to coś takiego:


Nawet podobne:


W przypadku mojej bransoletki rolę kamieni grają mobiuski w kolorze miedzianym z trzech 10 mm ogniwek, a otaczających je fal - ogniwka w kolorze złota 6-cio (poziome) i 5-cio (pionowe) milimetrowe. To oczywiście średnice zewnętrzne, WD = 1 mm.


Ogniwka trochę byle jakie, wzięłam te, których miałam dużo, czyli takie masywne ze stopu żelaza. Przez to bransoletka wydaje się trochę przyciężkawa, ale w końcu to tylko prototyp. Nawet miałam go nie pokazywać, tylko zrobić coś sensowniejszego z bardziej szlachetnego materiału, ale nie zdążyłam. Bo tak naprawdę to ten post powinien wyglądać tak:
Przedstawiam Wam moją najnowszą bransoletkę:


Skądś to znacie? Odnoszę wrażenie, że każda z nas prędzej czy później dorobi się takiej gustownej bransoletki. Mnie załatwiło zaginanie ogniwek wespół w zespół z szydełkiem. Na szczęście mam trochę chainmaillowych zapasów, które czekały tylko aż, zejdą mgły i będzie można porobić zdjęcia w naturalnym oświetleniu. Teraz chyba muszę przeprosić się z koralikami, bo igłę jeszcze jakoś w ręce dam radę utrzymać.


Ta bransoletka to moja ostatnia praca na zadanie nr 3, bo w kolejce czekają już helmowe sploty.



poniedziałek, 7 marca 2016

Wyniki urodzinowego rozdania

Dziś kończy się pierwszy tydzień marca, więc zgodnie z obietnicą czas już najwyższy na ogłoszenie wyników. Około półtora miesiąca temu zadałam Wam pytanie, a nawet dwa. Muszę przyznać, że  wywiązałyście się bardzo sumiennie, a ja miałam bardzo trudne zadanie z wyborem tej jednej jedynej odpowiedzi. Jednak zanim przejdę do wyników, to chciałam pokrótce omówić Wasze propozycje. Duża część z nich pokrywa się z moimi spostrzeżeniami, ale były też takie, które mnie trochę zaskoczyły. Większość z nich postaram się wprowadzić w życie.
A teraz po kolei. Nie zamierzałam zmieniać takich elementów jak nazwa, awatar, tła, kolor i czcionka. Wam również te elementy w większości się podobają, więc czuję się rozgrzeszona. Tu chciałabym się na chwilę zatrzymać i pokazać Wam zdjęcie, które służy mi za tło. Uważam, że jest w nim coś magicznego. Zrobiła je lata temu moja najstarsza córka na jakiejś szkolnej wycieczce (chyba jeszcze w podstawówce) i od początku zrobiło ono na mnie olbrzymie wrażenie. Oto ono:


Wracając do tematu - według Was czcionka powinna być większa. Muszę się przyznać, że o tym nie pomyślałam - jestem krótkowidzem i jak coś jest blisko, to może być nawet malutkie, ale biorąc pod uwagę, że "normalni" ludzie w moim wieku mogą mieć problemy z czytaniem drobnego druku oczywiście przychylam się do tego postulatu i już ją (czcionkę) ciut powiększyłam. Proszę powiedzcie czy tyle wystarczy, czy trzeba jeszcze trochę?
Piszecie żebym powiększyła też zdjęcia. Taki rozmiar proponuje Blogger domyślnie, niby można sobie kliknąć i powiększyć, ale wtedy nie da się czytać podpisów, więc muszę przyznać Wam rację. Powinnam była sama na to wpaść, ale nie wpadłam. Od teraz postaram się zamieszczać zdjęcia w rozmiarze jak wyżej. W kilku ostatnich postach też już to poprawiłam. Natomiast jestem miło zaskoczona Waszą opinią na temat  jakości tych fotografii. Muszę się przyznać, że w tym temacie przebyłam dłuuugą drogę, ale to temat na osobny post, postaram się kiedyś do niego wrócić.
Kolejną propozycją, która pojawiła się kilkakrotnie jest umieszczenie w nagłówku kolażu prac. Faktycznie mój nagłówek jest taki nijaki. Popracuję nad tym jak tylko złapię chwilę czasu i wolny komputer w tym samym czasie.
Jeśli chodzi o układ, to większość Waszych propozycji pokrywała się z moimi spostrzeżeniami. Początkowo miałam tylko prawy pasek boczny, ale przestałam się na nim mieścić i dołożyłam lewy. Jednak zdecydowanie nie tędy droga; wracam do układu z jednym paskiem. Zrobiłam trochę porządku i dużo zmian. Mam nadzieję, że teraz jest trochę lepiej.

No i wreszcie pora na rozstrzygnięcie. Jak już pisałam nie było łatwo. Po bardzo długich i mozolnych analizach na placu boju pozostała: Aisha. Joasiu gratuluję! Zdecydował genialny, choć banalnie prosty pomysł na poradzenie sobie z nadmiernie rozrośniętą chmurą tagów. Oto co między innymi zaproponowała Joasia: "...w chmurze nie muszą byc wszystkie etykiety, a pod postami może być ich więcej...". Tak więc w pasku bocznym pozostawiłam tylko wybór według techniki, a chmurę w pełnym wymiarze wywaliłam na dół w miejsce banerków candy.
Wszystkim Wam bardzo dziękuję za życzenia i całą masę propozycji, z których jak widzicie już co nieco skorzystałam (udało mi się wczoraj dorwać do komputera, co w weekend rzadko mi się zdarza).
Proszę napiszcie czy o to chodziło, czy są to zmiany na lepsze.

PS. Pierwszą osobą, która już wczoraj zwróciła uwagę na powyższe zmiany okazała się... Aisha. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze wybrałam :)


czwartek, 3 marca 2016

Mało brakowało...

... a kompletnie zapomniałabym o zadaniu makramowym nr 9. Kiedy tylko Joasia ogłosiła jej temat miałam gotową wizję co chcę zrobić i z czego. Ale było wtedy jeszcze tyle czasu i inne, rozpoczęte prace na tapecie, że odłożyłam to na później. Dopiero niedawno oprzytomniałam, na szczęście żabka jeszcze urzęduje. Najpierw banerek:


To bardzo wdzięczny, wiosenny pomysł. Dlatego pierwszą moją myślą było dorobienie kompletu do wiosennej warkoczowej bransoletki. Miał być naszyjnik (taki) i kolczyki. Niestety okazało się, że zostało mi bardzo mało sznurka i wystarczy tylko na jedno z nich. Wygrały kolczyki. Oczywiście naszyjnik też powstanie, jednak muszę uzupełnić zapasy i na pewno nie uda mi się to przed zamknięciem InLinkz, więc to innym razem.
W międzyczasie (to znaczy kiedy czekałam na słońce, żeby zrobić zdjęcia) nasza Danutka ogłosiła kolor na marzec - szczypiorkowy. Uznałam, że bardziej szczypiorkowej pracy chyba zrobić mi się już nie uda, więc zgłaszam listki również do Cyklicznych Kolorków.


A oto kolczyki (w 100% szczypiorkowe):


Zrobiłam po jednym listeczku w każdym kolorze i połączyłam je w "gronko".


Listeczki są malutkie (niecałe 2 x 1,5 cm), a i tak kolczyki mają jakieś 4 cm bez bigla. Zresztą większe być by nie mogły, bo jeden z kolorów sznurka zużyłam do końca.


Użyłam 1 mm sznurka nylonowego plecionego, dedykowanego do shambali. To wbrew pozorom trudny sznurek do wiązania makramy, a szczególnie węzła żebrowego. Jest sztywny, szorstki i bardzo śliski. Te dwie ostanie cechy mogą się wydawać trochę sprzeczne, ale ręce mam całe poobcierane, a zaciśnięte węzełki wcale nie chcą się trzymać i bardzo chętnie się rozluźniają, a żeby je ładnie zawiązać potrzeba kilku par rąk, albo cyrkowych akrobacji, jak się ma tylko jedną (parę). Miałam ochotę na wzór z banerka, ale po pierwsze nie byłam w stanie tego sznurka ładnie i skutecznie połączyć pośrodku, a poza tym ten otworek na górze nie chciał się ładnie układać, bo całość jest bardzo sztywna. Zrobiłam je więc ciągiem, bez łączenia, tą metodą co się plecie gwiazdkę.
Ten sznurek ma jeszcze jedną wadę: przytopiony wyraźnie ciemnieje, więc lewa strona, czyli spód listków jest niezbyt reprezentacyjny, lepiej, żeby się nie odwracały ;)


Na koniec jeszcze kolczyki razem z bransoletką, myślę, że dobrze im razem.


Kolczyki zrobiłam już parę dni temu, ale jakoś nie pasowało mi robienie sesji fotograficznej w takiej listopadowej szarudze jaka zapanowała niepodzielnie od jakiegoś czasu, więc czekałam na odrobinę choć słoneczka. Doczekałam się wreszcie. Niestety planowana sesja w szczypiorku i tak nie doszła do skutku, bo mój szczypiorek (pomimo słoneczka) wygląda jeszcze tak:


Pozostało mi jeszcze wypełnienie ostatniego wymogu konkursowego Cyklicznych Kolorków. Na temat uwielbienia do koloru zielonego rozpisywałam się już rok temu, teraz więc tylko w skrócie: tak lubię, nawet bardzo, w każdej postaci i odcieniu. Za to szczypiorek... też lubię, nawet sam czasem podgryzam, ale zdecydowanie najbardziej uwielbiam go w twarożku ze śmietaną.

wtorek, 1 marca 2016

Chainmaille - zadanie 4

Pora na kolejne zadanie dla Was. Nauczyliśmy się już podstawowych splotów od których wywodzą się dwie główne rodziny w chainmaille. Teraz pora na ich warianty, modyfikacje i połączenia. Oto baner kolejnej lekcji:


Jak widzicie tym razem bierzemy w obroty łańcuch o wdzięcznej nazwie Helm. Nie pytajcie mnie co to oznacza (no bo chyba nie o hełm chodzi?) i dlaczego, bo nie mam pojęcia.
Nadal jest to splot prosty, choć na pierwszy rzut oka może się wydawać trochę bardziej skomplikowany od poprzednich. Jest on wariacją splotu europejskiego.
W formie bazowej jest to płaski, dość solidny łańcuch, który dobrze się wygina, ale tylko w dwóch płaszczyznach:



Wykorzystując tę pierwsza właściwość tworzy głównie się bransoletki i krótkie naszyjniki (obroże). Lepiej spiszą się w tym wypadku luźniejsze sploty.
Można wykorzystać pojedynczy łańcuch lub połączyć ich kilka obok siebie.


Helm chain jest też idealną bazą do bransoletek z charmsami lub naszyjnika z zawieszkami.


Łącząc 5-7 (najczęściej 6) elementów łańcucha wkoło (na płask) otrzymany rozetkę, coś na kształt kwiatka. Im splot będzie ciaśniejszy tym lepiej będzie ona trzymała kształt. W innym przypadku można ją usztywnić dodając ogniwka w środku lub na zewnątrz, np tak:


Z 3 lub 4-elementowej rozetki można zrobić przekładkę do koralików:


Te kolczyki to była jedna z pierwszych rzeczy, jakie wykonałam z ogniwek. Nie miałam wtedy jeszcze odpowiednich, tylko jakieś cienizny i wówczas wyglądało to niespecjalnie i w dodatku miało tendencję do przekręcania się i spadania. Dlatego postanowiłam je odświeżyć i zrobiłam niedawno na nowo. Dla porównania:


Wreszcie można na niektóre z ogniwek nałożyć małe koraliki i z rozetki zrobi się kwiatek:


Oprócz tego Helm chain jest niejako punktem wyjścia do Dragonscale, ale tym splotem na razie nie zawracajcie sobie głowy, wrócimy do niego w swoim czasie.
Oczywiście nie mam wątpliwości, że Wy znajdziecie jeszcze inne warianty dla Helm chain.

Pora na co nieco o technice.
Wykorzystujemy tu ogniwka w dwóch rozmiarach. Przez mniejsze musi dać się przełożyć 4 większe (z pewnym luzem), czyli jego ID musi być co najmniej 3-4 krotnie większe jak WD większych. Z kolei wewnątrz większego ogniwka musi się zmieścić w całości jedno mniejsze, Czyli ID większego ogniwka musi być większe jak OD mniejszego. I tyle. W praktyce, jeśli wykorzystujemy najpopularniejsze ogniwka z 1 mm drutu to potrzebujemy 8 i 6 mm (średnica zewnętrzna). Czyli w przypadku ogniw jednakowej grubości AR = 4 i 6 dla klasycznego Helm chain (z dwoma mniejszymi ogniwkami łączącymi), przy pojedynczych ogniwkach łączących wartości te mogą być odrobinę mniejsze.

Jeśli chodzi technikę łączenia to można to robić w dowolnej kolejności, co w chainmaille jest raczej rzadkością. Dzięki temu na dowolną grupę możemy wykorzystać też ogniwka zamknięte (zlutowane, czy plastikowe). Poniżej przedstawiam linki do różnych metod:
To tylko kilka możliwości. Jestem pewna, ze sami znajdziecie jeszcze mnóstwo innych.

Inspiracje z mojego archiwum:

bransoletka z charmsami

naszyjnik i kolczyki rozetki

naszyjnik "obroża"

kolczyki z przekładkami


I z sieci: