Moi obserwatorzy

wtorek, 15 listopada 2016

Sezon świąteczny uważam za otwarty

Zupełnie nie wiem z jakiej przyczyny, ale ostatnio oprócz tego standardowego wirusa, który wywołuje katar złapałam też drugiego, takiego, którego głównym objawem jest zdjęciowstręt. Serio, w ostatnich dniach (a może nawet tygodniach) na samą myśl o wyciągnięciu aparatu z etui dostawałam dreszczy. A że szydełko cały czas było w ruchu, to kolejka do sesji zrobiła się słusznych rozmiarów. W końcu się zmobilizowałam i rozłożyłam sprzęt:


Początek listopada to pora, kiedy na blogach zaczynają tłumnie pojawiać się ozdoby choinkowe. Przyznam się, że dotąd trochę mnie to drażniło, bo przecież do Świąt jeszcze kupa czasu, ale kiedy po raz już nie wiem który na zeszłorocznej choince znowu nie zawisła żadna szydełkowa bombka, bo jej nie zdążyłam zrobić, powiedziałam dość! W tym roku produkcję bombek zaczęłam jeszcze w październiku. Prawdę powiedziawszy to mój debiut. Były już dzwonki, sopelki, śnieżynki, ale bombek jeszcze nie robiłam. Głównie dlatego, że kiedy przyszło co do czego, to okazywało się, że nie mam w domu żadnych baloników, a na zakupy nie było już czasu.
Zaczęłam oczywiście od przeszukiwania czeluści internetu w poszukiwaniu wzorów, a kiedy miałam już ich tyle, że i tak nie zdążyłabym wszystkich wypróbować - zaczęłam testy. Szybko wyłoniło się kilka faworytek. Pierwszy wzór, który mi się spodobał przypomina trochę piłkę plażową.


Bombka jest niewielka i szybko się ją dzierga, dlatego od razu powstało kilka wersji.


Ta najmniejsza zrobiona jest z dość cienkiego kordonka (Muza 20) i ma tylko 5,5 cm średnicy, a największa ze starego kordonka nr 5 (odpowiednik dzisiejszego Maja 5 lub Ada 5) ma ok 8 cm.
Bombkę tę robi się całą od razu jednym cięgiem. Tak wygląda z boku:


A tak od spodu:


Z pewnością będzie ich więcej, to jest jak narkotyk.

Drugim wzorem, który mnie zachwycił jest ten:


Z tego co zdążyłam się zorientować jest to ulubiony wzór Dusi. Na razie powstały tylko dwie, ale będzie ich więcej. Bombka jest spora: z Muzy 20 to 10 cm, a z Maxi aż 13 cm.


Dzierga się dwie połówki, które potem trzeba połączyć.
Tak to wygląda z boku:


A tak od spodu:


Fotografowanie ażurowych bombek to spore wyzwanie. Odkryłam, że wzór najwyraźniej widać na czerwonym tle przy ekspozycji zredukowanej do minimum.


Kiedy zabrałam się za te bombki, okazało się, że najgrubszym kordonkiem jaki posiadam w swoich zasobach w jako takiej ilości jest wspomniana Muza 20 i moje bardzo stare (mniej więcej czterdziestoletnie) zapasy. W tych starociach znalazłam właśnie kłębek beżowego kordonka (takie trochę ciemniejsze ecru). Szkoda, że tylko jeden bo bardzo dobrze się z niego dziergało. Zanim się skończył co nieco z niego powstało. Oto część z tego (ta bardziej udana):


I po kolei. Najmniejsza to opisana wyżej piłka.
Bombka na pierwszym planie jest ażurowa i dość pracochłonna. Nie wiem czy jeszcze ten wzór będę powtarzać, nie jestem nim aż tak zachwycona, a wygląda tak:


I od spodu:


Bombka po prawej jest dość gęsta. Tak wygląda z boku:


A tak z dołu:


I wreszcie  ta z tyłu. To kolejny wzór, który mi się bardzo spodobał.
Widok z boku:


I z dołu:


 Zrobiłam jeszcze drugą taką. Z metalizowanego Maxi.


To oczywiście nie koniec mojej tegorocznej produkcji, ale tylko tyle zdjęć udało mi się na razie opracować. Dlatego ciąg dalszy nastąpi...

A póki co moją pierwszą porcję choinkowych bombek wysyłam na link party u Kasi:


Jeśli ktoś byłby chętny, to wszystkie pokazane na blogu wzory ozdób można sobie u mnie zamówić. W razie czego proszę o kontakt na maila: ab.szybalska@gmail.com



34 komentarze:

  1. Ale piękne, będą cudownie wyglądały na choince :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne bombeczki! Koniecznie poproszę zdjęcie całej choinki (za miesiąc z kawałkiem), na pewno będzie robić mega wrażenie :-) Fakt, dobrze jest zacząć wcześniejszą produkcję, ja pewnie znowu z niczym się nie wyrobię, jak co roku - to chyba taka moja świąteczna tradycja :)
    Zdjęciowstręt też mnie dopadł, nawet w podobnym czasie (obwiniam pogodę), tyle zaległości mi się przez to porobiło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu. Postaram się nie zapomnieć zrobić zdjęcia choince ;)
      No, nie wiem, pogoda się poprawiła (wczoraj nawet wyszło słońce), a mnie się nadal nie chce zdjęć robić :P

      Usuń
  3. fantastyczne :) a naprodukowałaś ich chyba na 2 choinki :D w jaki sposób utwardzałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Może i na dwie, ciekawe tylko ile z nich dotrwa do mojej choinki, bo już mam na kilka zamówienia ;)
      Utwardzałam klejem do drewna (typu wikol) zmieszanym pół na pół z wodą.

      Usuń
  4. Super bombeczki u Ciebie zagościły:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, zdjęciowstręt też mam, to chyba przez pogodę ;) Bombki są piękne, zawsze jak takie widzę, czuję ciepło na serduchu, bo kojarzą mi się z domem i babcią, która co roku takie bombeczki wiesza na choince :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) A u mnie w domu nie było tradycji takich ozdób, choć rodzina robótkująca do bólu :)

      Usuń
  6. rewelacyjna misterna praca, wykonanie bardzo mi się podoba są takie równiutkie - u mnie sezon świąteczny rozpoczyna organista :))- dziś roznosił u nas opłatki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anitko. U nas też organista chodzi z opłatkami, ale znacznie później - cóż wieś mała (mniej niż tysiąc mieszkańców), to szybko się z tym uwija ;)

      Usuń
  7. Jesteś pracowitą mróweczką :) Masz już tyle ozdób świątecznych :)
    Wszystkie są śliczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gosiu :) Cały czas się jeszcze robią ;)

      Usuń
  8. Piękne. One są idealnie okrągłe a ogólnie balony nie. Może ja jakaś nie kumata jak to zrobiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. No może nie wszystkie są idealnie okrągłe, ale się starałam. Po pierwsze biorę jak najmniejsze baloniki, po drugie do bombki nie wpycham całego balonika, a tylko część (zostawiam dłuższy ogonek), no i wreszcie, co chyba najważniejsze; wzór musi być odpowiednio "zbilansowany". Niektóre poprawiałam po kilka razy zanim osiągnęłam właściwy kształt.

      Usuń
  9. No, no, no... otwarcie przepiękne i inspirujące!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Menudo trabajo, son perfectos. Me encantan.
    Besos😘

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam do siebie: http://przedewszystkimkobietaohmylife.blogspot.com/2016/12/nasze-kreatywne-swieta-podzielmy-sie.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem szczerze zachwycona tymi bombkami, a zwłaszcza ostatnią. Tak bardzo mi się spodobała, że przekonałam Pinterest by znaleźć do niej schemat i co... i wyszło mi jajo 😑 Teraz siedzę i się zastanawiam jak to się mogło stać, bo Twoja jest taka okrąglutka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) Ta ostatnia jest faktycznie bardzo ładna, to jeden moich ulubionych wzorów. Jednak, żeby miała taką formę jak na zdjęciu musiałam wprowadzić kilka poprawek do oryginalnego wzoru. Jeśli chcesz to mogę Ci je przesłać, ale na maila, bo to za dużo pisania jak na komentarz.

      Usuń
  13. piękne bombki, ja jakoś nie mam odwagi się bawić w suszenie takich wyrobów, wolę płaskie... choć kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Płaskie zdecydowanie łatwiej suszyć, te diabelskie baloniki nie zawsze chcą współpracować ;)

      Usuń